Anioły nie znają wstydu

Anioły nie znają wstydu. Transgresja w kinie Nowego Jorku to druga książka Marcina Borchardta. Pierwszą poświęcił muzyce awangardowej (Awangarda muzyki końca XX wieku. Przewodnik dla początkujących, 2014), w drugiej opowiada o zjawisku w Polsce mało znanym: nowojorskim kinie undergroundowym od połowy lat pięćdziesiątych do końca wieku, analizując je przez pryzmat transgresji – „manifestacji wolności człowieka”.

Marcin Borchardt, „Anioły nie znają wstydu. Transgresja w kinie Nowego Jorku”, Wydawnictwo Części Proste, 2018 (źródło: materiały prasowe wydawcy)

Marcin Borchardt, „Anioły nie znają wstydu. Transgresja w kinie Nowego Jorku”, Wydawnictwo Części Proste, 2018 (źródło: materiały prasowe wydawcy)

Postrzegając transgresję jako kategorię estetyczną, autor wkracza na obszar wypowiedzi artystycznych, które nie znają granic, tabu, świętości, nie stronią od przemocy czy seksu. Pyta, „kiedy i dlaczego artysta decyduje się nadać dziełu formę dla odbiorcy szokującą, drastyczną, obrazoburczą”, i stawia tezę, że artystyczny radykalizm i akty transgresyjne są odpowiedzią na konkretną rzeczywistość: opresyjną, patologiczną, zakłamaną.

Genius loci tej książki to Nowy Jork, który po czasach ekonomicznej prosperity zaczął w latach sześćdziesiątych podupadać, by w latach siedemdziesiątych stać się ekonomicznym i społecznym bankrutem. Jego codziennością były „morderstwa, handel narkotykami, prostytucja, gwałty, napady, rozboje, przemoc wobec dzieci, korupcja i bieda”. W tej atmosferze i w tej rzeczywistości rodziły się bezkompromisowe zjawiska twórcze. Borchardt opisuje ten fenomen, nie tylko przywołując konkretnych twórców i efekty ich działań artystycznych (filmy, manifesty, programy), ale także bogate tło społeczno-polityczne, interwencje cenzury, procesy, reakcje widzów, krytyków, świata polityki.

Siłą tej książki jest nie tylko interesujący, lecz polskiemu czytelnikowi prawie zupełnie nieznany temat, ale także sposób, w jaki autor o nim pisze. To fascynująca opowieść o ludziach, których twórczość kwestionowała porządek tego świata. Wśród bohaterów opowieści Borchardta znalazły się ikony kontrkultury, takie jak Jack Smith, Andy Warhol, twórcy zapomniani, jak Barbara Rubin, czy całkowicie osobni, jak Kenneth Anger. Są autorzy dokumentu The Blank Generation, czeski muzyk Ivan Král i Amos Poe, który stał się prekursorem i pierwszym klasykiem nurtu no wave cinema. Wraz z nim na plan wkraczają między innymi Eric Mitchell, James Nares, Vivienne Dick, Beth B. Borchardt snuje też opowieść o partyzanckiej telewizji, o czasach anarchii w nowojorskiej kablówce. Tu bohaterami stają się między innymi ideowcy i wolnomyśliciele z RainDance Corporation, „którym zamarzył się zdecentralizowany, demokratyczny model komunikacji, całkowicie niezależny od wielkich korporacji, za to bliski współczesnym nam mediom sieciowym”. Wreszcie pojawiają się twórcy kina transgresji: Nick Zedd, Richard Kren, David Wojnarowicz, Tommy Turner, Lydia Lunch, Tessa Hughes-Freeland, Cassandra Stark.

Autor podkreśla ważną, podmiotową rolę licznej reprezentacji kobiet działających w nurcie kina niezależnego i undergroundowego. Ale i w tym środowisku – zdawałoby się, że z natury rzeczy otwartym na wszystko, co w kulturze głównego obiegu spychane na plan drugi – kobiety musiały walczyć o miejsce w świecie i w sztuce. I chociaż kino niezależne poluzowało sztywny gorset obowiązujących norm społecznych i obyczajowych, wprowadzając do kultury nowe spojrzenie na seksualność (między innymi zauważyło orientację homo- i transseksualną) i przesuwając granicę między tabu a akceptacją, to – jak przekonuje Borchardt – było pełne patriarchalnych, antyfeministycznych uprzedzeń. Nawet uznani twórcy przedstawiali kobiety wyłącznie z perspektywy mężczyzny: z jego fantazmatami, jego wyższością i jego wizją kobiecej sensualności. Nowojorskie feministki, takie jak Barbara Rubin, Carolee Schneemann, Anne Severson, upomniały się o siebie. Ich głos zabrzmiał w tym kinie głośno i wyraźnie – undergroundowe reżyserki kręciły filmy mroczne, wyzywające, radykalne, prekursorskie i szokujące, manifestując niezgodę na mizoginię, uprzedmiotowienie i fetyszyzację ciała. Pytały o rolę kobiety w świecie i w społeczeństwie, o relacje, które to społeczeństwo tworzy (także te patologiczne), żądały, by kobieta była podmiotem życia i sztuki, a nie, jak dotychczas, wyłącznie obiektem oczekiwań narzuconych przez historię i tradycję, wdzięcznym rekwizytem.

Autor kończy swą opowieść na latach dziewięćdziesiątych. W tamtym czasie wiele się zmienia. Filmowcy, którzy tworzyli opisywane zjawiska, często porzucają „wówczas amatorskie kamery i punkowy styl opowiadania. Projekty stają się ambitniejsze, profesjonalnie realizowane. Błyskotliwy talent gwiazd nowojorskiego kina niezależnego, między innymi Jima Jarmuscha, Steve’a Buscemi, Vincenta Gallo czy Toma DiCillo, sprawia, że estetyczne dziedzictwo filmowców amatorów z Downtown nie zostaje zapomniane”.

O autorze

Marcin Borchardt – reżyser, scenarzysta, filmoznawca, doktor nauk humanistycznych w dyscyplinie nauk o sztuce. Wykładowca Gdyńskiej Szkoły Filmowej i Uniwersytetu Gdańskiego. Autor monografii Awangarda muzyki końca XX wieku. Przewodnik dla początkujących (2014), filmów dokumentalnych (między innymi Beksińscy. Album wideofoniczny, 2017), reklam, wideoklipów, programów telewizyjnych. Członek Polskiej Akademii Filmowej (PAF) i Europejskiej Akademii Filmowej (EFA).

Anioły nie znają wstydu. Transgresja w kinie Nowego Jorku
Marcin Borchardt
Wydawnictwo Części Proste

Dodaj komentarz