Andrzej Sosnowski ponownie nad przepaścią języka

Po Sezonie na HeluSylwetkach i cieniach czy Domie ran nie dziwi powracająca w twórczości Andrzeja Sosnowskiego postać Arthura Rimbauda, jednego z najważniejszych poetów nowoczesności, do którego autor odwołuje się stale, choć z różną intensywnością. Tym razem między własne utwory Sosnowski wplata ułożone w dwa cykle przekłady fragmentów z Iluminacji, których echa pobrzmiewają później w wieńczącym nowy tom, wirtuozerskim poemacie Trawers.

Andrzej Sosnowski, „Trawers” – okładka (źródło: materiały prasowe wydawcy)

Andrzej Sosnowski, „Trawers” – okładka (źródło: materiały prasowe wydawcy)

Nowa książka wydaje się ponowną próbą przemyślenia i przekroczenia idei końca literatury albo też spójnej, „kojącej” narracji o świecie. Jeśli prawdą jest, że wiersze z Domu ran skłaniały się – jak zauważyła Joanna Orska – „ku dyskursowi z tezą, z przesłaniem, które wykłada się wprost”, to w przypadku Trawersu pisarski wysiłek poety koncentruje się na powrocie poetyckości, dyseminacji, rozplenieniu sensów i znaczeń słów. Sosnowski po raz kolejny stawia swoich czytelników nad przepaścią języka, ale wyciąga z tej kłopotliwej sytuacji odmienne niż dotychczas wnioski.

Trawersie Tomasz Cieślak-Sokołowski napisał:

W końcowych partiach tytułowego poematu pada fraza: „Z domu ran / przenieśliśmy się do miasta pociech”. Chodzi tu nie tyle o przeprowadzkę w oswojony ton żałobny („miasto pociech” przybywa z Trenu II Kochanowskiego), ile o odnowienie sytuacji „po”: po końcu starego świata, po schyłku dawnych porządków. W tym mieście (Anna Kałuża charakteryzowała je jako „ciągłą narrację o niekończącym się finale nowoczesności”) zamieszkała jednak jakaś nowa wiara – wystawiona ku „jakiejś obcej / nowej / aurze życia”.

Na pytanie, co po końcu starego świata, nie ma tu prostej odpowiedzi. Zestawienie starych i nowych poematów pokazuje, że rozpad języka to także klęska porządku i ładu społeczno-politycznego. Nowa stolica, do której zniósł dryfującego narratora Trawersu „jakiś dziwny prąd”, chociaż pnie się w górę i „ma sto dwadzieścia kondygnacji”, okazuje się miastem pustym, miastem „żywych trupów” albo „żywych tropów”, groteskową i makabryczną fikcją.

Andrzej Sosnowski, Trawers
Premiera: 7 marca 2017 roku
Biuro Literackie

Dodaj komentarz

Konkursy

Cytaty


Magazyn

Sonda

Działalność której instytucji zajmującej się promowaniem designu cenisz najbardziej?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Zobacz archiwum

U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR