• 2016-09-21

Grzegorz Protasiuk, Prowincja

Nadbałtyckie Centrum Kultury zaprasza do Centrum Świętego Jana na wystawę fotografii artystycznej Grzegorza Protasiuka pt. Prowincja.

Grzegorz Protasiuk, „Prowincja” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grzegorz Protasiuk, „Prowincja” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Seria zdjęć pt. Prowincja jest poświęcona rożnym interpretacjom tego pojęcia. Skupia się na symptomach, przyczynach i geografii występowania. W obszarze sztuki, pojęcie prowincji i prowincjonalizmu nie jest obecnie utożsamiane z żadnym miejscem. Na obrzeżach cywilizacji powstają dzieła równorzędne z wielkomiejskimi. Decyduje poziom kreacji, oryginalność, nowe punkty widzenia na znane problemy. Prowincja to dzisiaj ciasne horyzonty, kult dla wczorajszych idei, zachowawczość i zabobon. To przeświadczenie o własnej nieomylności, patent na rację nabyty poprzez zasiedzenie. Jednym z ciągle odgrzewanych przysmaków prowincji jest prawda. Prowincja ją zna, posiada i niepodzielnie włada. Agnostyków z obrzędem wyklina lub, w najlepszym razie, wieczorami skrycie topi w przyprowincjonalnym bagienku. Praca Prawda jest fotograficznym wyznaniem: tak, jestem z bajki o prawdzie, która ma wiele twarzy. Nie boi się światła. Jest prymusem wątpliwości.

Fotografia artystyczna obok uprawianej równolegle grafiki projektowej, jest dla mnie jednym z najważniejszych obszarów wypowiedzi plastycznej. Obszarem, gdzie formułuję osobiste preferencje twórcze, swoje poglądy estetyczne, poglądy społeczne i ambicje artystyczne. Jest w tym obszarze miejsce na ideały i ideałki, zasady i zasadki oraz twierdzenia i jednoczesny brak uprzedzeń. To nic, że w zetknięciu z codzienną rzeczywistością, mieszkańcy tego obszaru okazują się najczęściej nieporadni, zbyt błasi medialnie i niezbyt elokwentni społecznie. Od lat, niezmiennie, jest to dla mnie miejsce na manifest twórczy – nie uwikłany w umowy komercyjne i nie redagowany na zamówienie. Miejsce na refleksję bez adresata i miejsce na moją małą, chwiejną trybunę.

Retrospektywa moich fotografii jednak ujawnia pewne tendencje. Można dostrzec ewolucyjny proces pozbywania się kokieterii i gadulstwa rekwizytów, upraszczania scen, ograniczania liczby uczestników oraz zaniku wątku egzotycznego i sensacyjnego. Można dostrzec próby ograniczenia ilości wątków na jednej fotografii, próby zwiększenia komunikatywności przekazu z jednoczesnym „ściszaniem głosu”. Ciągle poszukuję możliwości powiedzenia czegoś skuteczniej, dlatego najczęściej szukam sojusznika w prostocie.

Od końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy przeczytałem zbiór reportaży Kirgiz schodzi z konia byłem uważnym czytelnikiem – później zagorzałym wielbicielem twórczości Ryszarda Kapuścińskiego. Publikacja większości jego reportaży i książek była dla mnie oczekiwanym i ważnym wydarzeniem. Niepostrzeżenie zacząłem się utożsamiać z jego „optyką” oglądu rzeczywistości, rozumianej nie tylko jako zwiedzanie różnych zakątków świata. Jak większość rodaków w tych czasach, nie miałem możliwości tak intensywnego podróżowania jak Kapuściński.

Początkowo w przenośni, a po latach dosłownie, „oglądałem” wiele miejsc na świecie poprzez jego twórczość. Oprócz wrażliwości na biedę, krzywdę i solidarności ze słabszymi, nauczyłem się z tej literatury, że wszędzie jest tak samo a jednocześnie wszędzie jest inaczej. Wszędzie jesteśmy w gościnie i jednocześnie we własnym domu. Wszędzie można spotkać innego człowieka i jednocześnie – tak naprawdę, odkryć w nim nieznanego siebie. Nauczyłem się tolerancji dla wielu postaw i racji, atencji dla obcych mi kulturowo dokonań, teorii oraz wartościowania.

Większość fotografii z cyklu pt. Prowincja, abstrahuje od reportażowo rozumianego miejsca i czasu. Przedstawione sceny dzieją się w umownej przestrzeni, którą można łatwo rozpoznać na wielu moich pracach. Pomimo zróżnicowania rekwizytów, aktorów oraz scenerii, to właściwie jedno umowne miejsce. W owym Gdziesiówku, komedie lub tragedie (definicję zostawiam odbiorcy) są ujęte poza czasem. Dzieją się niespiesznie. Czasami wręcz tkwią w bezruchu w oczekiwaniu na wyobraźnię widza. Użyte środki są celowe: jedność miejsca i czasu, prosta identyfikacja rekwizytów i scenerii, pozorna swojskość scen, artykulacja światła (autorsko przefiltrowana estetyka flamandzkich malarzy martwych natur: Wilema Claesz Heda, Pietera Claesz, Willema Kalfa, tzw. Małych mistrzów holenderskich), ów charakterystyczny zakurzony bezruch oraz neutralność użytej optyki aparatów fotograficznych, stwarzają specyficzny „język” opowiadania o mojej prowincji. Wkładam wiele trudu w marginalizowanie egzotyczności i sensacyjnego wątku fotografowanych scen. Staram się by artykulacja fotograficzna i modelowanie światłem wspomagały przekaz bez zbędnej dekoracyjności. Tak łatwiej dostrzec problem – główną zawartość moich zdjęć.

Adresatem moich fotografii jest człowiek powątpiewający. Ten, który nie ufa bezkrytycznie oczom, niewzruszonym prawdom i zasadom. Ten, który nie przesiewa świata przez sitko uprzedzeń. Ten, który chciałby – kameralnie i we własnym tempie, odkrywać podstawy swojego człowieczeństwa. Mozolnie, codziennie na nowo.

Tekst: Grzegorz Protasiuk

Grzegorz Protasiuk, „Prowincja” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grzegorz Protasiuk, „Prowincja” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Grzegorz Protasiuk, Prowincje
Od 16 września do 10 października 2016 roku
Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku

Dodaj komentarz

Konkursy

Cytaty


Magazyn

Sonda

Działalność której instytucji zajmującej się promowaniem designu cenisz najbardziej?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Zobacz archiwum

U have turned off the Artwork.

On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.

Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...

In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.

CODEMANIPULATOR