Podróż po historii

Już dziś nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukaże się Z domu Juliusza Żuławskiego – tom gromadzący trzy książki autora: Z domuCzas odzyskany oraz Przydługą teraźniejszość.

Juliusz Żuławski, „Z domu” – okładka (źródło: materiały prasowe wydawcy)

Juliusz Żuławski, „Z domu” – okładka (źródło: materiały prasowe wydawcy)

Z domu mocno rozbrzmiewa głos ojca Juliusza, Jerzego Żuławskiego, autora Na srebrnym globie, pisarza, filozofa, legionisty. Wielka wrażliwość Jerzego Żuławskiego, głęboko zakorzenionego w galicyjskiej wolności sumienia i słowa, a zarazem przejętego polityczną sytuacją wielonarodowościowej Ojczyzny, zasługuje na przypomnienie dzisiaj, w naszym niełatwym do rozpoznania świecie. Twórca słynnej trylogii księżycowej żyje w pamięci synów, Marka, Juliusza i Wawrzyńca, w ich sposobie bycia, światopoglądach, a nade wszystko – w wysokim poczuciu odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Lektura tych wspomnień to fascynująca podróż po historii końca wieku XIX i wieku XX. Losy Żuławskich dokumentuje barwna korespondencja rodziny z twórcami kultury polskiej – filozofami, poetami, pisarzami, malarzami, muzykami, aktorami. Są wśród nich Stanisław Ignacy Witkiewicz, Bronisław Malinowski, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Jan Kasprowicz, Stanisław Przybyszewski, Ludwik i Irena Solscy – skupieni w ośrodkach kultury polskiej Galicji i Królestwa.

Tom został bogato ilustrowany fotografiami z prywatnych zbiorów rodziny Żuławskich.

Zdumiewające, jak długo zachowuje pełną świeżość pisma atrament. Szczególnie brązowy i czarny. Listy, pisane nawet osiemdziesiąt lat temu, odczytuję dziś jak gdyby sprzed paru dni. Nie wiem, jak to będzie z naszymi „długopisami”. Może zniknie wątły ich ślad wraz z nami?

Listy z początków tego udręczonego stulecia i z pierwszych jego niespokojnych dekad – listy napływające do domu z Genewy, z Zurychu, z Berna, z Madrytu, z Kurytyby w Paranie, z Mediolanu, z Wenecji, z Ankony, z Rzymu, z Marsylii, z Cannes, z Paryża, z Londynu, z Berlina, z Monachium, z Wiednia, z Budapesztu, ze Lwowa, z Warszawy, z Wilna, z Kijowa, z Kamieńca Podolskiego, z Baru – listy będące najwierniejszymi świadkami tych niedawnych czasów – listy osób już nieżyjących, ale pisane w okolicznościach, które dobrze pamiętam, a także takie, które są dla mnie jak gdyby zapleczem mojej pamięci, wyjaśnieniem tego, co pamiętam. Bo świat nie zaczyna się wraz z zaistnieniem naszej świadomości.

Kiedy przymkniemy oczy, możemy sięgnąć aż do narodzin tej świadomości. W bezładnych obrazach pojawia się wnętrze domu, którego już nie ma, pojawiają się żywe i młode twarze tych, którzy już dawno umarli albo którym starość odmieniła rysy. Potem ożywają okolice domu – coraz wyraźniejsze i rozleglejsze – dziś już też odmienione. Ale ci, których pamiętamy z dzieciństwa jako dorosłych, widzieli także – przymykając oczy – dom swojego dzieciństwa i okolice, swoją młodość i dawne twarze. Dzieje kraju nie rozpoczęły się z nami – jesteśmy tylko fragmentem historii, która jest wspólnym domem nas wszystkich.

(fragment)

Juliusz Żuławski, Z domu
Premiera: 13 stycznia 2016 roku
Państwowy Instytut Wydawniczy

Dodaj komentarz