• 2015-12-12

Straszny dwór w Operze Bałtyckiej

Straszny dwór jest dziełem o wielowarstwowej strukturze i różnorodnych nastrojach. Nie jest wyłącznie komedią, ani też nie może się ograniczyć do naiwnych obrazów „ku pokrzepieniu serc”. Premiera opery Moniuszki w Operze Bałtyckiej 13 grudnia.

„Straszny dwór”, reż. Marek Weiss, plakat (źródło: materiały prasowe organizatora)

„Straszny dwór”, reż. Marek Weiss, plakat (źródło: materiały prasowe organizatora)

Staramy się z Tadeuszem Kozłowskim, Emilem Wesołowskim i Hanną Szymczak przekazać nasze wzruszenia widowni oczyszczając spektakl ze wszystkiego, co mogłoby przeszkodzić w wiarygodności emocji, jakimi kierują się postacie dramatu. To na nich, czyli na wykonawcach, opiera się inscenizacja. Próbując z maksymalną powagą wyśpiewać tekst Chęcińskiego, starają się zrewidować jednocześnie nasz wspólny stosunek do tego, co umownie nazywamy sarmatyzmem w naszej kulturze. Sarmatyzm to wielki tygiel, którego nie potrafiłbym jednoznacznie ocenić. To jak z moim dziadkiem, który był piękną, dumną osobą o wielkiej szlachetności i niezłomnym patriotyzmie, a jednocześnie irytował mnie kompletnym ignorowaniem realiów tego świata i nie przyjmowaniem do wiadomości jego reguł. Kochałem go i jednocześnie złościła mnie jego pycha wojownika. Kłóciliśmy się często, a jednocześnie nie mogliśmy bez siebie żyć. Komuna poczyniła dotkliwe spustoszenia w naszej tradycji sarmackiej. Teraz próbuje się odbudować niektóre jego wartości, ale świat się zbyt szybko zmienia, by ta próba ocalenia w pełni się udała. Ważne, żeby przy restaurowaniu sarmackich pozytywów nie powtarzać jego fatalnych błędów, które tak zaciążyły nad historią naszego narodu.  Każdy szlachecki strój w każdej epoce każdego kraju jest splamiony krwią. Władza rodzi przemoc, a bunt rodzi krwawy odwet. Nie musimy się tego wstydzić, bo to nie była jakaś szczególna cecha polskiej szlachty, ale też nie ma się powodu desperacko zaklinać, że nasi przodkowie byli jakoś wyjątkowo niewinni w porównaniu ze szlachtą angielską czy francuską, której kolonialne straszliwe wyczyny tak wspaniale ujął w metaforę Conrad w Jądrze ciemności. Powołaniem artystów jest tropić zło wszędzie, gdzie się pojawi, nawet gdyby to był nasz dom rodzinny. A zapłatą zawsze będzie oplucie, wygnanie, „śmierć na śmietniku” jak ujął to nasz największy poeta w Przesłaniu Pana Cogito. W moim Strasznym dworze nie ma śladów kolonialnej hańby na kontuszach, ale w kluczowej, wspaniałej arii Miecznika są kategoryczne nakazy, na których wychowały się kolejne pokolenia. Zapłaciły za to wychowanie życiem oddanym często z powodu pychy i ignorancji takich pięknych Mieczników jak mój świętej pamięci dziadek. Dobro Ojczyzny jest w naszej tradycji dobrem najwyższym, ale jego obrona jest dzisiaj bardziej skomplikowana niż irracjonalne szafowanie życiem młodych zapaleńców. Świat wymaga dzisiaj mądrej kalkulacji i stosowania surowych reguł rządzących rzeczywistością. Żeby właściwie bronić Ojczyzny, należy te reguły starannie studiować, bo same szable nie wystarczą – stwierdził Marek Weiss, reżyser.

Kierownictwo muzyczne: Tadeusz Kozłowski
Inscenizacja i reżyseria: Marek Weiss
Scenografia: Hanna Szymczak
Choreografia: Emil Wesołowski
Przygotowanie chóru: Anna Michalak
Występują:  Mikołaj Zalasiński, Leszek Skrla,  Aleksandra Kubas-Kruk, Karolina Sikora, Adam Zdunikowski, Adam Palka, Tomasz Rak, Paweł Skałuba, Zbigniew Macias, Daniel Borowski, Katarzyna Hołysz, Joanna Wesołowska, Krzysztof Rzeszutek

Straszny dwór
Premiera 13 grudnia 2015 roku
Opera Bałtycka w Gdańsku

Dodaj komentarz