• 2015-12-12

4:48 Psychosis – spektakl w wykonaniu Teatru Ab Intra wg Sarah Kane

Pragnienie życia i śmierci nieustannie przenika przez słowa ostatniego dramatu Sarah Kane. Dramatu będącego zapisem choroby duszy. „Dziecko negacji” ze swojego prywatnego koszmaru tworzy dzieło literackie, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Dla jednych jest ono intelektualno-emocjonalnym bełkotem megalomanki, dla innych prawdą w najczystszej postaci. Spektakl 13 grudnia w Nowohuckim Centrum Kultury.

„4:48 Psychosis”, reż. Marlena Topolska, plakat (źródło: materiały prasowe organizatora)

„4:48 Psychosis”, reż. Marlena Topolska, plakat (źródło: materiały prasowe organizatora)

Opowieść „o rozumie uwięzionym w obcych zwłokach” w wykonaniu aktorek Teatru Ab Intra dotyka najbardziej skrywanych mechanizmów myślenia i rozpaczliwej próby odnalezienia równowagi w skrajnie niestabilnej rzeczywistości. To próba zmierzenia się z ludzką naturą, a nie z chorobą. To „organiczna potrzeba” postawienia akcentów przy problemach i wartościach bagatelizowanych w XXI wieku. Ten pozornie kobiecy świat, przepełniony wisielczym żartem, nadzorowany przez „psychiatryczny głos rozsądku” przeznaczony jest dla wszystkich poszukujących intensywnych, skłaniających do refleksji, ale nie zawsze przyjemnych doznań.

Opresyjny klimat. Psychodeliczna muzyka. Surowa scenografia. I ona. Dwie bite godziny wybebeszania emocji, krzyku przez zaciśnięte zęby. Błaganie o ratunek, które w końcu ugrzęźnie w gardle ściśniętym szubienicznym sznurem zrobionym z prozaicznej sznurówki. W tym teatrze nawet śmierci nie daje się satysfakcji. Wyjątkowy spektakl, w reżyserii Marleny Topolskiej, będący adaptacją tekstu Sarah Kane, konsekwentnie rozpycha ściany kameralnej sceny NCK. I co? Jeżeli ktoś lubi spać spokojnie i budzić się wypoczęty niech wybierze inny adres, pozostałym proponuję zanurzyć się w tym świecie. Wychodzi się z niego lepkim od krwi i potu, ubabranym po pachy i przeczołganym emocjonalnie. Po wierzchu. Wewnątrz pozostaje wrażenie oczyszczającej klęski. Odchodzenie, którego jesteśmy świadkami jest tym bardziej okrutne, że odbywa się w towarzystwie ośmiu lekarzy – ośmiu akuszerów śmierci, spokojnie przyglądających się jak Sarah znika z tego świata. Biograficzny kontekst spektaklu dopełnia muzyka zespołu Joy Division, którego wokalista Ian Curtis skończył tak samo jak autorka dramatu. No cóż, żyć się czasami nie da. A jak bardzo? Joanna Miczałowska, która niesie ten spektakl na swoich barkach przekonuje, że czasami ratunku po prostu nie ma. Robi to w sposób naturalnie przekonywujący, precyzyjny i aż do bólu prawdziwy. Tyle. – czytamy w recenzji Krzysztofa Niedźwiedzkiego

4:48 Psychosis
Pokaz 13 grudnia 2015 roku
Nowohuckie Centrum Kultury w Krakowie

Dodaj komentarz