Katarzyna Szeszycka zafascynowana światłem

Od 7 sierpnia do 4 września w Galerii BWA Ostrowiec w Ostrowcu Świętokrzyskim można oglądać wystawę prac Katarzyny Szeszyckiej Dim Light / Nikłe światło.

Katarzyna Szeszycka, bez tytułu, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Katarzyna Szeszycka, bez tytułu, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Dim light. Badanie tego, co wyrasta lub kształci się w półświetle
Krzysztof Łukomski

„96. Z tego, że mnie – lub wszystkim – tak się wydaje, nie wynika, że tak jest. A zatem: z tego, że ten stół nam wszystkim wydaje się brązowy, nie wynika, że jest on brązowy. Ale czy to ma znaczyć: «Ten stół w końcu nie jest brązowy?» Czy zatem z tego, że wydaje się on nam brązowy, jednak wynika, że jest brązowy? (…) 326. Obserwowanie to nie to samo, co oglądanie lub spoglądanie. «Obejrzyj ten kolor i powiedz, co ci przypomina.» Kiedy kolor ten się zmieni, już nie oglądasz tego koloru, o który mi chodziło. Obserwuje się, aby widzieć to, czego by się nie widziało, gdyby się nie obserwowało” – pisał Ludwig Wittgenstein w swoich Uwagach o kolorach. Jakby za jego namową i kontynuując tę myśl podąża Katarzyna Szeszycka, w swojej multidyscyplinarnej serii działań artystycznych zatytułowanych Dim Light / Nikłe światło. Katarzyna Szeszycka traktuje działanie artystyczne jako pole aktywności zbliżonej do badania naukowego, sięga po doświadczenia szukające odpowiedzi na fundamentalne pytania, wykorzystując do tego działania malarskie, fotografię, wideo, a nawet tworząc warunki do kontrolowanej hodowli nietypowych roślin. Eksperymentuje z potencjałem różnych mediów i środków wyrazu, by, jak w wynikach procesu wywodzenia jakiejś hipotezy, przedstawić na końcu rezultaty badania. Odwołuje się przy tym do teorii koloru, emocji człowieka i kultury symboli. Jednak sztuka, inaczej niż nauka, nie nosi w sobie pretensji do uogólnienia, obiektywizowania i kategorycznego opisania jakiejś prawdy, do czasu bycia obaloną przez inny dowód. Buduje zatem przestrzeń eksperymentu, którego wyniki mogą być ważne tak samo w relacji ogólnej i w odniesieniu do interpretacji indywidualnej każdego widza, w którym ów eksperyment budzi własne skojarzenia i reminiscencje.

Punktem wyjścia dla serii działań, jakie podejmuje od ponad dwóch lat, była próba nazwania emocji ujawniających się na widok własnego cienia pojawiającego się w poświacie księżyca oraz tych, jakie towarzyszą definiowaniu granicznych barw podczas obserwacji pejzażu oświetlonego tylko szczątkowym, bladym światłem. Stąd tytuł serii artystycznej, na którą składają się obrazy na płótnie, obrazy wideo i fotograficzne oraz light boxy – określone wspólnie pojęciem oznaczającym pewien zakres światła, zmienny w każdym kolejnym przypadku, co odpowiada także spektrum badania i jego możliwych interpretacji. […]

Swoje poszukiwania artystka rozbudowuje o subiektywne skojarzenia symboliczne, które w tym złożonym procesie artystycznym były wywołane zewnętrznym doświadczeniem, zarówno tym codziennym, jak i powodzeniami i niepowodzeniami w paranaukowym etapie badania, swoimi podróżami do Azji, referencjami literackimi. Odnajdziemy je w kolejnych realizacjach z serii. Odnosząc się do pojęcia misterium natury, autorka szuka symbolicznych obrazów: suchej rzeki, powodzi, erupcji, braku światła. Równolegle bada graniczność koloru w różnych mediach, operując odwołaniem do ciemności, zmiany kąta patrzenia, laserunkiem, walorem mgły, postaciami symbolicznymi. […]

W cyklu malarskim Pełnia przedstawiającym pojedyncze portrety ludzi autorka koncentruje się na warsztacie laserunkowym. Widzimy fragmenty ciała, podczas gdy całość wizerunku pozostaje nierozpoznana, niewidoczna. Puste, półmroczne pejzaże są naturalnym tłem dla tych wizerunków.

W trakcie pracy koncepcyjnej nad problemem graniczności koloru równolegle do hodowania białych roślin Katarzyna wpadła na pomysł skonstruowania korytarza, na którego końcu zostałby zawieszony obraz olejny. Oświetlenie w korytarzu reagowałoby na ruch obserwatora w taki sposób, że zbliżający się widz wraz ze zmniejszającą się odległością widziałby obraz w coraz mocniejszym świetle, przez co obraz z początkowego monochromu ujawniałby się w pełnym kolorze. Odwołując się w pośredni sposób do słynnej realizacji Marka Rothko (w tym jego eksperymentów optycznych związanych z akomodacją oka do określonych warunków oświetlenia i jego braku), autorka dowodzi, że proces poszukiwania trwa nadal i domaga się kontynuacji, a wspomniana realizacja pozostaje w jej planach artystycznych.

Katarzyna Szeszycka z wulkanami, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Katarzyna Szeszycka z wulkanami, 2015 (źródło: materiały prasowe organizatora)

Jak pisze Katarzyna Szeszycka, odwołując się do tekstów Jana Młodkowskiego: „Powstawanie obrazu można rozpatrywać w kontekście percepcji na wielu jej poziomach oraz w ujęciu rożnych mechanizmów. Według jednego z nich, można przyjąć, że obraz jest formą, którą wypełniają treści elementów naszego doświadczenia. Na jego indywidualnej bazie wybieramy istotne dla nas obrazy, a ono je także determinuje. Dla mnie pełnia księżyca jest bardzo intensywną empirią. Podążając za pamięciowym odwzorowaniem związanego z nią wrażenia budowałam obrazy i symbole wchodzące w skład tego projektu, dodając do nich także subiektywne, obiektywnie nieistniejące wrażenia. Przypisywanie wrażeń symbolom jest mechanizmem uwarunkowanym kulturowo, zależnym od konwencji, który jest prawdopodobnie bardziej powszechny, niż sądzimy. Praktyka ta w sztuce jest często stosowana intuicyjnie, tak też rozumiem ją w swoich realizacjach”. Odpowiada to pamiętnym słowom Celine’a, że „doświadczenie jest lampą o przyćmionym świetle, która oświetla tylko tego, który ją niesie”. Mówiąc metaforycznie, w odniesieniu do twórczości Katarzyny Szeszyckiej, jej eksperymenty, budowane w ich ramach referencje i powstające obrazy są więc samym światłem, a ile z jego zakresu dopuścimy do widzenia, zależy od posiadanej przez nas samych zdolności odnajdywania tych odniesień w nas samych. Tyle więc zobaczymy, ile umiemy poczuć lub sobie przypomnieć.

Katarzyna Szeszycka | Dim light / Nikłe światło
Od 7 sierpnia do 4 września 2015 roku
Kurator: Artur Bartkiewicz (BWA Ostrowiec)
Autor tekstu: dr Krzysztof Łukomski (Fundacja Upside Art, School of Form, Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu)
Galeria BWA Ostrowiec
Ostrowiec Świętokrzyski

Dodaj komentarz