Aleksander Potiomkin obnaża absurdy rosyjskiej rzeczywistości

30 marca nakładem Wydawnictwa Poradnia K ukazała się powieść Biurko. Jej autorem jest Aleksander Potiomkin, który niczym Gogol obnaża absurdy rosyjskiej rzeczywistości, piętnuje biurokrację i korupcję.

Aleksander Potiomkin „Biurko” – okładka (źródło: materiały prasowe)

Aleksander Potiomkin „Biurko” – okładka (źródło: materiały prasowe)

Biurko Potiomkina to literacka fikcja, ale inspirowana życiem. Autor świat łapowników zna od podszewki – pracował w rosyjskiej Federalnej Służbie Podatkowej.

Bohaterem książki uczynił Arkadija Lwowicza Dulczykowa, naczelnika jednego z kluczowych wydziałów w istotnym resorcie. Tytułowe biurko to znacznie więcej niż mebel w gabinecie. To życiowa podpora Dulczykowa. Bez tego biurka jestem jak bez rodziny, bez ojczyzny… – twierdzi bohater. Biurko staje się treścią i sensem jego życia, obsesyjnie wypełnia wszystkie jego myśli. To do niego pielgrzymują interesanci. Proszą o mniejsze i większe przysługi, załatwienie sprawy, umorzenie podatków. W zamian proponują zaszczyty, tytuły, a przede wszystkim – pieniądze. Dulczykow tylko liczy dochody, po mniejsze sumy nie sięga. Biurko! Biurko! I jeszcze raz biurko! Oto podstawa sukcesu. (…) Rządzisz biurkiem rok – kieszenie pełne, rządzisz trzy lata – skrzynie nabite, rządzisz pięć lat – tajne konta w banku dziesięciocyfrowymi sumami migają. Łapówki to dla niego oczywistość. I nie jest w tym odosobniony, tak funkcjonuje cały kraj:

W Rosji króluje biznes totalny. Wszystkie grupy zawodowe żyją według tej zasady. Całą dobę. Nauczyciele stawiają oceny, patrosząc kieszenie rodziców! Strażacy gaszą pożar – trzymaj się za portfel! Milicjanci prowadzą dochodzenie – dawaj łapówkę! Lekarz leczy chorego – szykuj pięciocyfrowe honorarium! Za ślub, za paszport, za rozwód, za testament, za odroczenie, za prawo wjazdu, za rejestrację noworodka, za zaświadczenie, za akt zgonu, za miejsce na cmentarzu – teraz za wszystko trzeba płacić! Gdy rząd zwalczy korupcję, Rosja zastygnie z przerażenia! Śmiertelne przerażenie ogarnie rodaków. Co robić? Jak żyć bez łapówki?

Aleksander Potiomkin kreśli swoją opowieść grubą kreską, groteskowo przerysowuje rzeczywistość. Ale jego literackie obserwacje potwierdza Wacław Radziwinowicz, korespondent Gazety Wyborczej:

Kiedy jeszcze 200 lat temu rodacy prosili podróżującego po Europie badacza dziejów Nikołaja Karamzina, by w dwóch słowach opisał, co dzieje się w ojczyźnie, on odpowiedział jednym: Kradną. Dziś pewnie użyłby dwóch: Kradną bezczelnie. O tym właśnie jest Biurko. Bohater to typowy kleptokrata, planujący, by, póki jest u żłobu, nabić sobie kieszenie milionami, a potem, jak sobie wymarzył, zwiać z ojczyzny ukochanej. Dorobić się może dzięki temu, że siedzi za wysokim ważnym biurkiem, do którego przynoszą i na które kładą. Nic dziwnego, że biurko staje się dla niego bożkiem, fetyszem, przedmiotem seksualnego zachwytu. Świetna to historia – przerażająca i śmieszna zarazem. No cóż, taka Rosja była, taka jest i pewnie jeszcze długo będzie.

Biurko to najnowsza premiera Poradni K. Dla wszystkich, którzy zamiast książki czytać wolą słuchać, przygotowano audiobooka.

Aleksander Potiomkin urodził się w 1949 roku w Suchumi, w obozie pracy niemieckich jeńców wojennych, jako dziecko Niemki i radzieckiego oficera.

Moja matka była Niemką i wraz z innymi jeńcami pracowała w tak zwanej armii pracy na terenie całego Związku Radzieckiego – wspomina Potiomkin. – Mężczyzn trzymano do 1956 roku, kobiety do 1953. Kiedy mamie zezwolono na powrót do Niemiec, nie pozwolono jej zabrać ze sobą mnie, zatem trafiłem do domu dziecka, a potem do rodziny zastępczej i do 17. roku życia mieszkałem w Abchazji. Stamtąd wyjechałem zaraz po szkole, zacząłem studiować filozofię na Uniwersytecie Leningradzkim, ale szybko przeniosłem się na dziennikarstwo. Po zakończeniu uniwersytetu przez 7 lat pisałem w Komsomolskiej prawdzie, a pod koniec lat 70. mamie, z pomocą Czerwonego Krzyża, udało się ściągnąć mnie do Niemiec.

Początkowo pracował jako makler giełdowy, a wkrótce otworzył własną firmę, importującą na zachodnie rynki tytoń z południowych republik radzieckich – w arkana uprawy tytoniu wprowadziła go w dzieciństwie przybrana abchaska babcia. W 1987 r. wraz z Raisą Gorbaczową opracowywał rosyjską wersję pisma Burda, a rok później doradzał przy eksperymentalnym projekcie wprowadzania reklamy typu zachodniego w radzieckich mediach (w gazecie Izwiestia). W tym samym czasie założył własną fabrykę papierosów na Ukrainie i sieć sklepów wolnocłowych na przejściach granicznych w europejskiej części ZSRR. Przyjaciel z dzieciństwa w Suchumi, a w latach 90. szef rosyjskiego MSW, gen. Anatolij Kulikow, zatrudnił go jako doradcę w Federalnej Służbie Podatkowej w stopniu generała-porucznika (formalnie stopnia generalskiego nie miał, choć, podobnie jak inni wysocy urzędnicy MSW i struktur siłowych, nosił mundur z generalskimi epoletami). Kontrolował podatki największych rosyjskich oligarchów: Chodorkowskiego, Deripaski, Potanina, Prochorowa, a także koncernu Gazprom. Po półtora roku poprosił o zwolnienie z pracy i otrzymawszy je, jak pisze, odetchnął z wielką ulgą.

Jednocześnie rozwijał karierę naukową, osiągając stopień doktora ekonomii na moskiewskim MGU; do dziś jest doradcą naukowym Instytutu Ekonomii Rosyjskiej Akademii Nauk. Od 2002 r. z własnych funduszy finansuje przyznawaną corocznie nagrodę Eureka! dla debiutów literackich. Żonaty, ma szóstkę dzieci. Poza literaturą ekonomiczną (Ekonomia elitarnaEkonomia wirtualnaEkonomia biurokratyczna) jest autorem opowiadań, a także siedmiu powieści, z których najsłynniejsze to: KabałaBiurkoJaBies oraz Gracz.

Aleksander Potiomkin, Biurko
Premiera: 30 marca 2015 roku
Wydawnictwo Poradnia K

Dodaj komentarz