Bartek Jarmoliński z Panaceum na…

Od 13 lutego w Galerii BWA w Gorzowie Wielkopolskim będzie można oglądać wystawę prac Bartka Jarmolińskiego pt. Panaceum.

Bartek Jarmoliński, „Ecce homo” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bartek Jarmoliński, „Ecce homo” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Zuzanna Sokołowska, Odtwarzanie męskości:

(…) Bartek Jarmoliński w swoim malarskim cyklu Organika (2013/2014) porusza aspekt biologicznej formuły ciała – jego delikatności, naturalnej podatności na uszkodzenia oraz wyeksploatowania. Artysta bierze na swój malarski warsztat męskie i kobiece ciała, które na jego obrazach dalekie są od ekstatycznego, podniecającego erotyzmu. Jarmoliński konstruuje swój własny, niezwykle szczegółowy atlas anatomiczny, zwracając uwagę na newralgiczne struktury ludzkiego organizmu, wrażliwe na choroby lub nieodwracalne zniszczenie. Artysta odwzorowuje budowę mózgu, rdzenia kręgowego, kręgosłupa czy płuc, obnażając jednostkowy, obezwładniający lęk przed nieuchronną degeneracją ciała. Wychodzi poza stereotypowy schemat męskiej fizyczności, a przede wszystkim jego siły, zrównując ją z kobiecymi wizerunkami, równie delikatnymi i wrażliwymi. (…)

Tymczasem w filmie Wstyd (2010) artysta przekracza cienką granicę pomiędzy tym, co widzialne, a wyobrażone. Jarmoliński umieszcza siebie w filmowym kadrze, z lekkim zażenowaniem spoglądając w obiektyw, by co chwilę, w odruchu przeraźliwego wstydu, znikać z pola widzenia. Artysta nie pozwala ani na chwilę spuścić z siebie wzroku – widz nie orientuje się, w jakiej sytuacji przyłapał artystę i co go tak naprawdę upokorzyło. Czy jest to jego własne ciało czy seksualna tożsamość? Domysły można tylko mnożyć. Jarmoliński nawiązuje kontakt z własnym miękkim ego, pozwala sobie na chwilę słabości, zostawiając w tyle kulturowe schematy i stereotypy, ograniczające nie tylko jego fizyczność, ale i emocjonalność, która w przypadku heteronormatywnej wykładni jest niewskazana. Obraz ten zawiera w sobie spory potencjał nieprzyzwoitości, jak i ujmującej delikatności. Załzawiony subtelnie wzrok i lekko przyspieszony oddech artysty są siłą ciężkości tego obrazu, docierającą do granicy ludzkiej świadomości, w której głos odzyskuje zapomniany, pozakulturowy język ciała, gdzie naturalne ludzkie instynkty przestają być niewygodnym tabu.

W przypadku performensu Fakt, artysta przekracza bariery własnej cielesności, przeżuwając skrawki gazet, wzmagających automatycznie naturalny odruch wymiotny. Jarmoliński kpi z medialnych przekazów wpływających zasadniczo na odbiór rzeczywistości, tworząc z nich papkę, z której powstaje napis Fakt. Artysta demonstruje ingerencję mediów w indywidualny światopogląd jednostki, jak i wpływ na zbiorową wyobraźnię, która nie potrafi samodzielnie myśleć bez odwoływania się do najprostszego, banalnego i stereotypowego przekazu, jakim jest prasa czy telewizja. Jednakże Fakt to nie tylko drwina z pop-kulturowych klisz. To także strategia wpisywania własnej cielesności w obowiązujące kanony, wykreowane przez media. Pochłaniając skrawki gazet, Jarmoliński usiłuje potwierdzać własną, somatyczną tożsamość. Jednakże ciało odmawia posłuszeństwa- nie chce, aby została naruszona jego autonomia.

W swoim kolejnym performensie o znamiennym tytule Carte blanche (2013/2014), artysta posługuje się mową nienawiści skierowaną do osób homoseksualnych. Siedząc bezwładnie na krześle i cytując homofobiczne wypowiedzi, wyciska brunatną, mięsną maź ze zwierzęcych kiszek. Jarmoliński nie idzie na wizualną łatwiznę – wyrywa widzów performensu z wygodnego poczucia bezpieczeństwa, angażując ich bezpośrednio w zaaranżowany przez niego spektakl. Jarmoliński pyta publiczność wprost – dlaczego homoseksualne ciało wzbudza tyle nienawiści i wizualnego obrzydzenia? Dlaczego narosło wokół niego tyle stereotypów? Czy schametyczne podziały, które tak naprawdę wynikają z potrzeby precyzyjnego, językowego dookreślania rzeczywistości nie generują jeszcze większych dysproporcji? William James określał ludzką tendencję do nakładania stereotypowych klisz jako stan umysłu obrastającego w zanieczyszczenia, które powiększają się jak plamy tłuszczu. Jeden stereotyp ciągnie za sobą kolejne uprzedzenia – zbiorowość nie przeciwstawia się temu procesowi, tylko niezmiennie utrzymuje stare przekonania. Artysta próbuje tym samym odwrócić kolej rzeczy, pozostawiając widzów w stanie krępującego, zawstydzającego zawieszenia

Bartek Jarmoliński poprzez swoje pełne zaangażowania realizacje, bez wątpienia zwraca uwagę na dialektykę przeciwieństw, które ciążą nad ludzką fizycznością oraz płcią, wywołujących permanentne uczucie niepokoju i podskórnego obrzydzenia. Jak zauważa Jean Luc-Nancy, w ciele ma swoje miejsce język, za którego sprawą dokonuje się rozszczepienie ciała na wiązki nerwowe, specyficzne ukształtowanie narządów, różnorodne rytmy wraz ze składającymi się na nie dźwiękami, intonacjami, oddechami, a także zobrazowaniami tego ciała. Jarmoliński za pomocą swoich działań, rozkłada na czynniki pierwsze męską, a przede wszystkim własną cielesną tożsamość, poddaną kulturowemu przeformułowaniu, próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości, w której nie można już bezmyślnie odtwarzać przeterminowanej męskości.

(Zuzanna Sokołowska)

Kurator: Gustaw Nawrocki

Bartek Jarmoliński, Panaceum
Wystawę będzie można oglądać od 13 lutego do 15 marca 2015 roku
Galeria BWA, Miejski Ośrodek Sztuki
ul. Pomorska 73
Gorzów Wielkopolski

Dodaj komentarz