Dzieje AK na Kresach Wschodnich

29 stycznia nakładem Wydawnictwa Literackiego ukaże się monumentalna książka Kazimierza Krajewskiego, pt. Na straconych posterunkach, która jest historią Armii Krajowej na Kresach Wschodnich.

Kazimierz Krajewski, „Na straconych posterunkach" (źródło: materiały prasowe)

Kazimierz Krajewski, „Na straconych posterunkach" (źródło: materiały prasowe)

Książka Kazimierza Krajewskiego opowiada dramatyczną i wciąż bardzo mało znaną historię polskiej armii i partyzantki na Kresach Wschodnich w czasach drugiej wojny światowej i u początków komunistycznej Polski.

Kresy Wschodnie — sam termin może narzucać skojarzenie z niewielkim pasem ziemi na wschodzie II Rzeczypospolitej, a były to przecież obszary stanowiące ponad połowę terytorium ówczesnej Polski. To tam niemieccy i sowieccy najeźdźcy uścisnęli sobie dłonie we wrześniu 1939 roku, a po hitlerowskiej inwazji na Związek Radziecki właśnie na Kresach rozpętała się wojenna zawierucha, w której walkę toczyły dwa totalitarne reżimy i partyzantki kilku narodów na czele z Polakami.

Wojna na Kresach nie skończyła się po kapitulacji Niemiec, trwała jeszcze przez kilka lat, a układy sił i sojuszy kilkukrotnie uległy zmianom. Monumentalna (prawie 1000 stron) książka Kazimierza Krajewskiego, historyka warszawskiego IPN-u, jest opowieścią o walce, jaką na Kresach stoczyła Armia Krajowa. Od pierwszych polskich oddziałów, przez działalność w ramach AK, a następnie, już po jej rozwiązaniu, konflikt z nowym, czerwonym okupantem pod szyldami różnych podziemnych organizacji poakowskich. Historia, o której jeszcze niewiele uczą w szkołach: walka każdego z każdym – Wehrmacht, Polacy, Ukraińcy, Litwini, Żydzi, Armia Czerwona i komunistyczna partyzantka. Najpierw wojenny cyklon, który wymagał czasem nieoczekiwanych taktycznych sojuszy AK z Niemcami czy Sowietami. Potem dalsza walka leśnych żołnierzy z komunistycznym reżimem – bezpieką i wojskiem Polski Ludowej i ZSRR.

Historia pokazała, ile warte są sojusze silnych ze słabymi oraz jak niewiele znaczą wszelkie gwarancje i deklaracje przyjaźni w relacjach międzynarodowych. Dowiodła też, że w polityce nie ma nic stałego — ani granic, ani sojuszników — a o swoje narodowe interesy trzeba zaciekle walczyć. Że słabych nie stać na nietrafione politycznie decyzje, a jeśli takowe zapadają, kosztują zbyt wiele. Po zakończeniu drugiej wojny światowej straciliśmy wschodnią część państwa, ziemie, które Polska zajmowała od wieków. Nadal mamy jeszcze wiele do stracenia, bo nic nie jest dane ani ludziom, ani organizmom państwowym raz na zawsze.

Cytat z książki

Kazimierz Krajewski, Na straconych posterunkach. Armia Krajowa na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej 1939–1945
Premiera: 29 stycznia 2015 roku
Wydawnictwo Literackie

Dodaj komentarz