Javier Cercas i nieudany zamach stanu w Hiszpani

22 stycznia nakładem Oficyny Literackie Noir sur Blanc ukaże się książka Anatomia chwili, łącząca w sobie dokument, esej i powieść. Jej autorem jest hiszpański pisarz Javier Cercas.

Javier Cercas „Anatomia chwili” – okładka (źródło: materiały prasowe)

Javier Cercas „Anatomia chwili” – okładka (źródło: materiały prasowe)

Autor szczegółowo analizuje mechanizmy i przebieg nieudanego zamachu stanu w Hiszpanii 23 lutego 1981 roku. Przy tej okazji przedstawia spory fragment najnowszej historii Hiszpanii, starając się oczyścić ją z pokrzepiających mitów i zaciemniających obraz fałszerstw, tak chętnie kultywowanych przez minione dziesięciolecia. Książka, wyróżniona nagrodą dla najlepszej powieści, wygrała też w rankingu dziennika El País na najlepszą książkę roku 2010.

Javier Cercas (ur. 1962 roku) – hiszpański pisarz, tłumacz, dziennikarz. Jest Katalończykiem, wykłada literaturę hiszpańską na uniwersytecie w Gironie. Stale współpracuje z dziennikiem El País. Autor sześciu powieści, zbiorów opowiadań, esejów. Debiutował pod koniec lat 80., sławę jednak przyniosła mu dopiero opublikowana w roku 2001 powieść Żołnierze spod Salaminy. Książka doczekała się wielu wydań w Hiszpanii i przetłumaczono ją na kilkanaście języków, w tym na polski (W.A.B., 2005). Na jej podstawie zrealizowano film w 2003 roku. Po polsku ukazała się także powieść Prędkość światła (W.A.B., 2010).

Borges pisze, że każde życie, jakkolwiek zawikłane i rozciągnięte w czasie, składa się w rzeczywistości z jednego tylko momentu: momentu, w którym człowiek dowiaduje się raz na zawsze, kim jest. Patrząc owego 23 lutego na Adolfo Suareza siedzącego w swoim fotelu, gdy wokół niego w opustoszałej Sali Kongresu świszczą kule, zapytałem sam siebie, czy w tej właśnie chwili Suárez uświadomił sobie już na zawsze, kim jest, i jakie znaczenie ma ta scena z przeszłości, zakładając, że jakieś miała. W następnych dniach to podwójne pytanie nie dawało mi spokoju i aby podjąć próbę znalezienia na nie odpowiedzi – a właściwie: aby precyzyjnie ją sformułować – postanowiłem napisać powieść.

Od razu wziąłem się do roboty. Nie wiem, czy trzeba wyjaśniać, że nie stawiałem sobie za cel zrehabilitowanie Suareza ani obsmarowanie go, nie zamierzałem nawet go oceniać, chciałem jedynie zbadać znaczenie jednego gestu. Skłamałbym wszakże, gdybym powiedział, że w owym czasie Suárez budził moją nadmierną sympatię: gdy sprawował rządy, byłem nastolatkiem i nie myślałem o nim inaczej niż jak o robiącym karierę frankiście, który osiągnął sukces, wytrwale zginając kark w ukłonach, jak o oportuniście, reakcyjnym, świętoszkowatym, powierzchownym i cwanym polityku, który był dla mnie ucieleśnieniem tego, czego najbardziej w swoim kraju nie znosiłem, i którego – mam takie poważne obawy – utożsamiałem ze swoim ojcem, wytrwałym stronnikiem Suareza; z czasem poprawiła się moja opinia o ojcu, nie poprawiła się jednak o Suarezie, albo nie zanadto: teraz, ćwierć wieku później, uważałem go co najwyżej za polityka krótkowzrocznego, którego główna zasługa sprowadzała się do bycia we właściwym miejscu i o właściwej porze, co uczyniło z niego przypadkowego bohatera zmiany, zmiany dyktatury w demokrację, która i tak dokonałaby się w kraju z nim lub bez niego, i z powodu tej niechęci obserwowałem raczej z sarkazmem niż ze zdziwieniem próby kanonizowania go za życia jako wielkiego męża stanu czasów demokracji — próby, nad którymi unosił się zapach większej niż zazwyczaj w takich przypadkach hipokryzji, jakby nikt w to w ogóle nie wierzył lub jakby celebrujący celebrowali bardziej samych siebie niż Suareza. Ten mój niewielki dla niego szacunek, zamiast jednak zubożyć, wzbogacał jego postać i gest, szczególnie w miarę jak badałem jego życiorys i gromadziłem dokumentację na temat zamachu. Najpierw podjąłem próbę wydobycia z hiszpańskiej telewizji kopii całego nagrania z wejścia podpułkownika Tejero do Kortezów. Okazało się to trudniejsze, niż myślałem, ale warte było wysiłku; nagranie – w większości zrealizowane przez dwie kamery, które po ataku na Kongres działały nadal aż do chwili, gdy zostały przypadkowo wyłączone – jest porażające: obrazy pokazywane nam w każdą rocznicę 23 lutego trwają pięć, dziesięć, najwyżej piętnaście sekund; całe nagranie, wszystkie obrazy, trwa sto razy dłużej: trzydzieści cztery minuty i dwadzieścia cztery sekundy. Kiedy telewizja wyemitowała je w południe 24 lutego, filozof Julián Marías uznał, że zasługują na nagrodę dla najlepszego filmu roku; niemal trzy dziesięciolecia później poczułem, że była to zbyt skromna pochwała: te ogromnie nasycone treścią sceny o niezwykłej wizualnej sile, kipiące historią i zelektryzowane prawdą, obejrzałem po wielekroć i ich czar nie prysł.

Javier Cercas Anatomia chwili
Premiera: 22 stycznia 2015 roku
Oficyna Literacka Noir sur Blanc

Dodaj komentarz