Choroba jako metafora – Bartek Jarmoliński w Piotrkowie Trybunalskim

Od 30 maja w Ośrodku Działań Artystycznych w Piotrkowie Trybunalskim będzie można oglądać wystawę prac Bartka Jarmolińskiego pt. Psychobiologic.

Bartek Jarmoliński, „Carte Blanche”, video (źródło: materiały prasowe organizatora)

Bartek Jarmoliński, „Carte Blanche”, video (źródło: materiały prasowe organizatora)

Krzysztof Jurecki, Choroba jako metafora. Queer Painting:

Twórczość w zakresie tzw. różnych mediów, jaką uprawia malarz z przekonania Bartłomiej Jarmoliński, przypomina o pop-arcie, a zwłaszcza o grającym różnymi wizerunkami, w tym własnym – Andy Warholu. Pop-art w nowej, nastawionej konsumpcyjnie rzeczywistości polskiej XXI wieku, stał się szczególnie atrakcyjny, co dodatkowo okazało się światowym znakiem czasu. Czy w sztuce polskiej XXI wieku będzie to trwała tendencja, czy też zwycięży spokrewniony z nią fotorealizm, który posiada innego typu wzorce kulturowe, przede wszystkim z zakresu malarstwa i fotografii.

Organica, czyli zewnętrze i wnętrze

Dominantą wystawy w ODA w Piotrkowie Trybunalskim jest dwanaście obrazów pt. Organica, wykonanych w podobnej konwencji, w takim samym formacie (1m x 1 m), prezentujących narcystyczne autoportrety oraz portrety młodych osób. Namalowane są na podstawie fotografii w charakterystyczny sposób za pomocą punktowania, swoistego nakłuwania ciała. Wizerunki w mniej lub bardziej atrakcyjnych pozach są pretekstem do ujawniania uniwersalnych przemyśleń na temat skrywanej choroby czy raczej potencjalności choroby, która może zmienić się w nieuniknione widmo śmierci . Malowane płasko obrazy, w fotorealistycznym stylu, przypominającym nieco malarstwo Artura Trojanowskiego zdecydowanie bardziej oparte na estetyce szablonu, sarkastyczne w wyrazie i często społeczno-polityczne, poddawane są też innemu istotnemu zabiegowi.

A mianowicie na portrety wykonane przez Jarmolińskiego nałożone zostały wyobrażenia części anatomicznych (kręgosłup) czy organów wewnętrznych, jak mózg, wątroba, nerki. Uproszczony świadomie znakowy sposób wyobrażenia, w tym zracjonalizowane punktowanie ciała, będące najnowszą wersją modernistycznego w przesłaniu montażu, ma zasugerować wewnętrzne życie organów. Jest też symptomem choroby czy jej zagrożenia. Taki sposób budowania atmosfery obrazu przypomina zdecydowanie bardziej oniryczne działania Małgorzaty Wielek-Mandreli, której dokonania ceni Jarmoliński. Jego obrazy mają być bardziej skrytym portretowaniem. Takim, jakie istniało w twórczości Warhola, wyrażającym krytycyzm wobec świata (lata 60.), ale potem coraz bardziej jego afirmację (lata 70. i 80.), widoczną w coraz bardziej kolorowych zestawieniach barwnych.

Prace Jarmolińskiego przy tych porównaniach i analogiach są jednak jego, pomimo eklektyzmu znaku, jaki zapośredniczony jest z mechanicznej w istocie fotografii. Są to portrety ze skłonnością do nostalgii i melancholii – pojęć bardzo istotnych, podobnie jak około sto lat temu w symbolicznej twórczości europejskiej malarzy. Tamte idee, wciąż aktualne, realizowali m.in. Witold Wojtkiewicz i Stanisław Wyspiański, przeciwstawiając się empiryzmowi sztuki, która miała być działaniem stricte sensualnym nastawionym na formę i kolor, bez istotnego znaczenia symbolicznego. (…)

Czy potrzeba nam sztuki queer?

Bardzo istotnym dopełnieniem tej ekspozycji jest wideo artysty, będące dokumentacją autorskiego performance pt. Carte Blanche z CSW w Toruniu (2013), w którym Jarmoliński przedstawił metaforę polskiego postrzegania seksualności, sięgając do konsumpcyjności erotycznego gestu i znaku. Z tak zarysowanym przez siebie signum seksualności podzielił się z publicznością. Stojąc niczym skazaniec oczekiwał na gesty widowni: akceptacji lub ataku, który się nawet częściowo był zrealizowany. Artysta ujawnił, że jego zdaniem pojęcie miłości homoseksualnej narażone jest nie tylko na nieporozumienie, ale wręcz represyjność systemu – w tym przypadku społecznego. Atrakcyjność tego udanego wystąpienia polegała na dramaturgii zdarzeń i stopniowaniu napięcia, którego najczęściej brakuje w tego rodzaju działaniach oraz na narażaniu się na nieprzewidywalne w skutkach reakcje publiczności. Ryzyko jest wciąż ważnym aspektem performances.

Jarmoliński w interesujący sposób przedstawia swój punkt widzenia na problematykę choroby, będącej metaforą całego społeczeństwa polskiego, z jego wciąż patriarchalnym systemem. Oczywiście jest to tylko ogólnie zarysowany indywidualny sposób patrzenia, który swych antenatów posiada w feminizmie, a zwłaszcza w poglądach Susan Sontag, czy szczególnie tu ważnych, działaniach Andy’ego Warhola, który potrafił, jak nikt inny, zrealizować bardzo różnorodne prace, w tym należące do kategorii ars homo erotica i queer , jak też do sfery religijnej, np. Złota Marilyn: (1962) czy Ostatnia wieczerza (1986). (…)

(Krzysztof Jurecki, Choroba jako metafora. Queer Painting)

Bartek Jarmoliński, Psychobiologic
Wystawę można oglądać od 30 maja do 29 czerwca 2014 roku
Ośrodek Działań Artystycznych
ul. Dąbrowskiego 5
Piotrków Trybunalski

Dodaj komentarz