• 2014-04-10

Vivian Maier w Leica Gallery Warszawa

Od 9 maja do 23 czerwca potrwa wystawa Vivian Maier, Amatorka w Leica Gallery w Warszawie.

„Vivian Maier, Amatorka” (źródło: materiały prasowe)

„Vivian Maier, Amatorka” (źródło: materiały prasowe)

Zamknięta w sobie, ekscentryczna, dziwna, specyficzna. Tak mówią o Vivian Maier jej byli pracodawcy. Wspaniałe, wstrząsające, perfekcyjne, mistrzowskie – to przymiotniki opisujące jej fotografie. Od 9 maja do 23 czerwca w Leica Gallery Warszawa będzie można obejrzeć i kupić zdjęcia, za którymi stoi jedna z najbardziej niesamowitych zagadek w historii fotografii.

Historia zdjęć Vivian wydaje się bajkowa. W 2007 roku John Maloof kupuje na wyprzedaży garażowej negatywy i skanuje pierwsze z nabytych kilkunastu tysięcy. Jest zauroczony tym co widzi, ale nie ma pojęcia, kto jest ich autorem, publikuje więc w Internecie kilka pierwszych klatek i pyta, czy ktoś zna fotografa. Poszukiwania zajęły mu kilka lat, a to, czego się dowiedział, było historią równie fascynującą, jak same kadry autorstwa Vivian Maier. Od lat 50-tych kobieta fotografowała ludzi na ulicach Nowego Jorku i Chicago. Nigdy nie pobierała żadnych lekcji, nie zostawiła kolekcji książek ani albumów mistrzów fotografii, a zdjęć nie pokazywała nawet bliskim. A jednak współcześni kuratorzy, krytycy sztuki i kolekcjonerzy porównują jej fotografie do dzieł takich mistrzów jak Elliot Erwitt, Jacques Lartigue, Diane Arbus czy Garry Winogrand. Jej prace pokazały muzea w Paryżu, Nowym Jorku i Londynie, a wystawy jej zdjęć w światowych galeriach biją rekordy popularności.

Maier aparat nosiła ze sobą zawsze i podobno dlatego wybrała zawód niani – by móc ciągle robić zdjęcia. Nie pokazała ich nikomu, negatywy przechowywała w pokoju zawsze zamkniętym na klucz. W jednej z pierwszych publikacji na jej temat Geoff Dyer we wstępie cytuje Wisławę Szymborską z wiersza Spis ludności:

Homer pracuje w biurze statystycznym

Nikt nie wie, co robi w domu.

Znajduje tym samym metaforę dla samej Vivian Maier, która w ogólnoświatowym odbiorze zdążyła już przybrać miano bajkowej Marry Poppins. Wychodziła z dziećmi na wielogodzinne spacery w nietypowe miejsca, np. do slumsów czy do rzeźni. Aby oswoić dzieci ze strachem, przyniosła im do domu martwego węża. Zmieniała swoje nazwisko lub nazywała się tajemniczą kobietą. I robiła zdjęcia. Do tej pory odnaleziono ich ponad 150 tysięcy – za życia Maier widziały je wyłącznie osoby z laboratorium fotograficznego.

Leica Gallery Warszawa zaprezentuje wybór czterdziestu fotografii z kolekcji Jeffreya Goldsteina, kolekcjonera sztuki, jednej z pierwszych osób, które rozpoznały artystyczny kunszt zdjęć Vivian Maier. Podobnie jak John Maloof, Goldstein pracuje nad promocją zdjęć i ich odpowiednią archiwizacją. Wysyła je na wystawy, m.in. do Warszawy. Są to kadry, które razem z filmem Szukając Vivian Maier, stworzą najszerszą prezentację jej prac w Polsce. Na wystawie można będzie zobaczyć ulubione motywy artystki: grę cieniem, autoportrety, zbliżenia nieznanych jej twarzy. Klucz do spojrzenia na zdjęcia Maier to pojęcie amatorstwa i kwestia fotografów-amatorów. Jak zmienia znaczenie słowa amator fotografia o takiej sile wyrazu i tak perfekcyjnie zaplanowane kadry? Czy Vivian Maier była w ogóle amatorką?

Vivian Maier, Amatorka
Od 9 maja do 23 czerwca 2014 roku
Leica Gallery Warszawa

Dodaj komentarz