• 2014-04-08

Konkurs na chleb wojenny i podwieczorek przy Lipowej

Muzeum Historyczne Miasta Krakowa zaprasza do konkursu w ramach Pamiętaj z nami, w którym zadaniem jest upieczenie chleba wojennego. Konkurs trwa do 12 kwietnia.

Przewożenie chleba w czasach wojny (źródło: materiały prasowe)

Przewożenie chleba w czasach wojny (źródło: materiały prasowe)

Czas drugiej wojny światowej i okupacji był wyzwaniem dla domowych kucharzy. Kuchnia wojenna w zdezorganizowanych warunkach produkcji, zaopatrzenia i handlu to przede wszystkim sztuka poszukiwania i zastępowania brakujących składników potraw dostępnymi. To kuchnia namiastek. Zastępowano kawę palonym zbożem i cykorią, mięso – fasolą, mąkę pszenną – mieszankami mielonych kasz, zielone warzywa – jadalnymi chwastami: lebiodą, pokrzywą, mniszkiem. Tłuszcze zwierzęce, jaja, mleko były trudno dostępne. Ersatz królował na okupowanych stołach.

Bochenek chleba w okresie wojennym miał wielką wartość materialną i symboliczną. Był szmuglowany, przechwytywany, kradziony, wymieniany. Mimo swej powszedniości był dobrem luksusowym, pożądanym w każdym sklepie i na każdym czarnym rynku. Był bohaterem: ratował życie przerzucany przez bramy, kraty, zasieki z drutów.

Regulamin:

Zadaniem konkursowym jest upieczenie dowolnej wielkości bochenka chleba wojennego i dostarczenie go razem z przepisem 12 kwietnia w godzinach od 14.30 do 15.30 na stoisko gastronomiczne przy Fabryce Emalii Oskara Schindlera, ul. Lipowa 4.

Chleb wojenny należy przygotować bez użycia następujących składników:

  • mąki pszennej,
  • cukru rafinowanego,
  • tłuszczu zwierzęcego,
  • jaj,
  • mleka.

Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi tego samego dnia o godz. 16.00 podczas Podwieczorku przy Lipowej.

Wiosna czasów okupacji była największym wyzwaniem dla domowych kucharek i kucharzy. W przydomowych ogródkach, spiżarniach i na parapetach kończyły się i tak niewielkie zapasy warzyw, owoców, przetworów. Jaja, mleko, masło i wędzona słonina były pożądane na każdym stole, zwłaszcza w okresie przed Wielkanocą. W miastach zdobywanie czarnorynkowej żywności, przemycanej często z okolicznych wsi w koszykach, pod płaszczami i chustkami kobiet było drogie, czasochłonne i wielce ryzykowne.

Jak tylko zazieleniły się parki, ogrody oraz podmiejskie łąki, zaczynano poszukiwania jadalnych chwastów: pełnych witamin pokrzyw, lebiody, mniszka i dzikiego szczawiu. Niedoceniane w w latach normalności, podczas okupacji ratowały wiele rodzin przed głodem i chorobami. Gotowano z nich zupy i sosy, jedzono i konserwowano zarówno kwiaty, pędy jak i młode korzonki.

Oprócz odrobinę pogardzanych zup chwastowych na wiosennych, okupacyjnych stołach dominowały wszelkiego rodzaju zapiekanki, placuszki, baby i ciasteczka. Powstawały z dodatkiem kasz, mielonych żołędzi, kasztanów jadalnych, kawy z cykorii, otrębów, buraków i brukwi. W gettach wykorzystywano nawet obierki z ziemniaków, marchwi i innych warzyw korzeniowych. Wielokrotnie je płukano, następnie mielono i zapiekano, a czasem smażono, podając jako główne danie obiadowe.

Każdy tradycyjny obiad powinien kończyć się deserem. Choćby maleńkim, słodkim ciasteczkiem przełożonym konfiturą, miodem, kremem. Słoik dżemu nawet z niezbyt szanowanej pigwy czy morwy był rodzinnym skarbem starannie i sprawiedliwie rodzielanym pomiędzy domowych głodomorów.

A chleb? Ponoć nigdy nie smakował tak jak w czasach wojny. Nawet ten najtwardszy, czarny, ciężki. W rozmowach z osobami, które pamiętają tamte trudne czasy, wielokrotnie przewija się wątek chleba. Przykładem jest relacja pani z okolic Srocka, mającej podczas okupacji piętnaście lat, która złożyła sobie obetnicę, że jeśli tylko cała jej rodzina przeżyje wojnę, to do końca życia nie będzie jadła żadnego innego pieczywa poza zwykłym żytnim chlebem.

Dzisiaj w naszych kuchniach niezwykle rzadko używamy dzikich roślin, obierków czy kawy zbożowej. Dużo za to eksperymentujemy z egzotycznymi kulinariami. Gdy zabraknie nam mąki, biegniemy do najbliższego sklepu. Nie martwimy się, czy na wielkanocnym stole zagoszczą jajka. A chleb powoli traci swoją bogatą symbolikę.

Historia każdej epoki ma swój odrębny smak. Podczas Podwieczorku przy Lipowej organizatorzy chcieliby przypomnieć i nauczyć uczestników rozpoznawać smak okresu okupacji: prosty, lokalny, ubogi, ale pomysłowy.

Pamiętaj z nami – konkurs na chleb wojenny
Do 12 kwietnia 2014 roku, godz. 14.30–15.30
Rozstrzygnięcie: godz. 16.00

Podwieczorek przy Lipowej
12 kwietnia 2014 roku, godz. 15.30–19.30
Fabryka Emalia Oskara Schindlera w Krakowie

Dodaj komentarz