• 2013-10-02

Dziennik z Prus Wschodnich w Ośrodku KARTA

9 października w inicjowanej przez Fundację Ośrodka Karta serii Świadectwa. Niemcy XX wiek ukaże się książka Hansa von Lehndorffa Dziennik z Prus Wschodnich. Zapiski lekarza z lat 1945–47.

Hans von Lehndorff „Dziennik z Prus Wschodnich. Zapiski lekarza z lat 1945–47” – okładka (źródło: materiały prasowe)

Hans von Lehndorff „Dziennik z Prus Wschodnich. Zapiski lekarza z lat 1945–47” – okładka (źródło: materiały prasowe)

Apokalipsa w Prusach Wschodnich. Okrucieństwo wojny, śmierć, zniszczenie, nadciągający Sowieci i polskie początki na Warmii i Mazurach. Dziennik z Prus Wschodnich to niezwykłe świadectwo lekarza niosącego pomoc każdemu bez względu na jego narodowość: Niemcom, Polakom, Sowietom… To opowieść o tym, jak pozostać człowiekiem w czasach schyłku i katastrofy.

11 kwietnia 1945

Tak jak się obawiałem, Rosjanie znaleźli alkohol. Tuż obok nas, w fabryce likierów Menthal, ukryte tysiące litrów zachowały się, jak na ironię, właśnie na tę okazję. Spadł na nas potop szczurów, gorszy niż wszystkie plagi egipskie. Nie było minuty, by z przodu lub z tyłu nie czuło się lufy pistoletu, a jakaś wrzeszcząca morda nie domagała się sulfidinu. A więc sporo tych czortów miało na dodatek choroby weneryczne. Nasze szpitalne apteki dawno już spłonęły, ogromne zapasy tabletek leżały rozdeptane w korytarzach. Nie bez złośliwej satysfakcji prezentowałem dokonane przez ich kompanów spustoszenie. Wdzierali się do nas całymi watahami z Menthalu – oficerowie, szeregowi, fizylierki – wszyscy pijani. I nie było żadnej możliwości kogokolwiek przed nimi ukryć, bo od ognia pożarów zrobiło się jasno jak w dzień.

Skupiliśmy się ciasno obok siebie i oczekiwaliśmy jakiegoś końca. Strach przed śmiercią, który od czasu ostrzału miasta nie odgrywał już żadnej istotnej roli, został teraz całkowicie wyparty przez coś o wiele straszniejszego. Ze wszystkich stron dobiegały rozpaczliwe krzyki kobiet: No, strzelaj, strzelaj!. Ale napastnicy woleli się z nimi mocować, niż naprawdę zrobić użytek z broni.

Wkrótce żadna z kobiet nie miała już siły na stawianie oporu. W ciągu kilku godzin dokonała się w nich przemiana, ich dusza umarła, słychać było histeryczny śmiech, który jeszcze bardziej rozjuszał Sowietów. Czy w ogóle można pisać o tych rzeczach, o czymś najstraszniejszym, co dzieje się wśród ludzi? Czy każde słowo nie oskarża mnie samego? Czyż nie miałem wystarczająco wielu okazji, by rzucić się na napastnika i ponieść przyzwoitą śmierć? Tak, to, że jeszcze żyję, oznacza moją winę, dlatego też nie wolno mi tego przemilczeć.

(fragment książki)

Hans von Lehndorff Dziennik z Prus Wschodnich. Zapiski lekarza z lat 1945–47
Premiera: 9 października 2013 roku
Ośrodek KARTA

Dodaj komentarz