• 2013-09-26

Julian Tuwim w rękach biografisty

W październiku premierę będzie miała książka wydawnictwa Iskry Tuwim. Wylękniony bluźnierca autorstwa Mariusza Urbanka.

Mariusz Urbanek „Tuwim. Wylękniony bluźnierca” – okładka (źródło: materiały prasowe)

Mariusz Urbanek „Tuwim. Wylękniony bluźnierca” – okładka (źródło: materiały prasowe)

Nazywano go księciem poetów, debiut porównywano do debiutu Adama Mickiewicza, a dzieło jego życia – Kwiaty polskie – zestawiano z Panem Tadeuszem. Napisał wiele wierszy i piosenek, które przeszły do legendy: Miłość ci wszystko wybaczy śpiewaną przez Hankę Ordonównę, Grande Valse Brillante w wykonaniu Ewy Demarczyk, Wspomnienie z muzyką Czesława Niemena. Jego Ptasie radio i Lokomotywa do dziś nie mają sobie równych w polskiej literaturze dziecięcej, Bal w Operze wciąż na nowo i z tą samą precyzją opisuje rzeczywistość Polski. A muzycy punkowi odkryli Tuwima anarchistę i alterglobalistę. Autor opisuje meandry losu i kulisy twórczości Juliana Tuwima – poety, tekściarza kabaretowego, tłumacza, bibliofila, kolekcjonera, badacza i popularyzatora dziejów kultury.

Mariusz Urbanek (ur. 1960) – publicysta i pisarz. Autor kilkunastu książek, m.in. biografii generała Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego – Wieniawa. Szwoleżer na Pegazie (1991), Leopolda Tyrmanda – Zły Tyrmand (1992), Stefana Kisielewskiego – Kisiel (1997), Juliana Tuwima – Tuwim (2004), Jerzego Waldorffa – Waldorff. Ostatni baron Peerelu (2008), Władysława Broniewskiego – Broniewski. Miłość, wódka, polityka (2011), Brzechwa nie dla dzieci (2013) oraz wyboru felietonów publikowanych w miesięczniku Odra – Przecieki niekontrolowane (2001).

Jest także autorem dwóch tomów bajek: Mostek czarownic. Baśnie wrocławskie (1996) i Baśnie dolnośląskie (2005), satyrycznej historii Wrocławia Zrób sobie Wrocław (1997, z ilustracjami Tomasza Brody) oraz subiektywnego przewodnika Dolny Śląsk. Siedem stron świata.

Pikadora wymyślili Tadeusz Raabe i Antoni Słonimski, jadąc tramwajem (Raabe zapamiętał, że był to tylny pomost trójki, Słonimski, że przednia platforma tramwaju numer 17) z placu Krasińskich na plac Unii Lubelskiej w Warszawie. Raabe, przyszły adwokat, który czas wielkiej wojny spędził w Rosji, opowiadał Słonimskiemu, koledze ze szkoły, o bujnym życiu literackim Moskwy i Piotrogrodu.

– A gdyby i u nas [założyć] taką kawiarnię – powiedział któryś, gdy dojeżdżali do Ogrodu Saskiego – taki otwarty klub poetów?

Słonimski zaproponował do komitetu organizacyjno-wykonawczego przyszłego kabaretu i kawiarni poetyckiej – oprócz obu pomysłodawców – jeszcze Leszka Serafinowicza, który później zmienił nazwisko na Jan Lechoń, i… Juliana Tuwima, którego bezpośredni udział Słonimski uważał za konieczny – wspominał Raabe.

Znali się od jakiegoś czasu. Od roku, może nawet nieco dłużej, pisywali teksty dla tych samych kabaretów. Tuwim jako Roch Pekiński, Słonimski jako Pro-Rok. Tuwim odezwał się pierwszy:

– Cóż mi się pan tak przygląda? Jeśli dziwi pana, że mam taką dużą myszkę na twarzy, to mogę pana zapewnić, że gdybym się bez niej urodził, odebrałbym sobie życie.

Facet nie jest zły – pomyślał Słonimski. Poszli razem na kolację, a potem przez czterdzieści kolejnych lat spierali się, kto za nią zapłacił.

(fragment książki)

Mariusz Urbanek Tuwim. Wylękniony bluźnierca
Premiera: październik 2013 roku
Wydawnictwo Iskry

Dodaj komentarz