• 2012-10-31

Miasto movie w Lublinie

Warsztaty Kultury w Lublinie zapraszają na listopadowe pokazy z cyklu Miasto movie pod hasłem Miasto – marzenie.

Miasto Movie: „Manneken Pis” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Miasto Movie: „Manneken Pis” (źródło: materiały prasowe organizatora)

Miasto – marzenie to pierwsza seria pokazów, która została rozpoczęta w październiku. Miasto występuje tu jako bohater lub jeden z bohaterów opowieści filmowej, a portret miasta często prezentowany jest nieco onirycznie, przez pryzmat wyobraźni i emocji reżysera.

Pokażemy filmy starające się ukazać (czasem z sentymentem i nostalgią) unikalny, właściwy danemu miastu klimat, atmosferę czy nastroje panujące w nim. W Warsztatach Kultury będzie można zobaczyć dzieła, w których autorzy wykorzystali architekturę danego miasta, umieszczając w niej swoje historie.

Program:

  • 7 listopada, godz. 19.00 – Moje Winnipeg, reż. Guy Maddin, czas 80’
  • 14 listopada, godz. 19.00 – Berlin. Symfonia wielkiego miasta, reż. Walter Ruttmann, czas 65’
  • 21 listopada, godz. 19.00 – Manneken Pis, reż. Frank van Passel, czas 90’
  • 28 listopada, godz. 19.00 – Rzym, reż. Federico Fellini, czas 128’

Moje Winnipeg – jeden z najbardziej reprezentatywnych dla stylu Guya Maddina obrazów w jego filmotece. Kanadyjski reżyser zaprasza widzów do swojego rodzinnego miasta, tytułowego Winnipeg, w rzeczywistości zabierając ich na surrealistyczną podróż w meandry swojej nietuzinkowej wyobraźni. Miasto artysty ukazane jest jako seria niepokojących obrazów utrzymanych w czarno-białej estetyce. Właściwie wszystko w filmie – postaci, miejsca, sytuacje – funkcjonuje gdzieś na pograniczu snu i jawy. Momentami widz ma wrażenie jakby oglądał klasyczne kino dokumentalne, by za chwilę złapać się na tym, iż śledzi na ekranie jakąś tajemniczą, mroczną baśń. Wszystko to Maddin podlewa charakterystyczną dla niego groteską, absurdem i specyficznym humorem. Jego miasto marzenie, a być może anty-marzenie, jest takie jak całe jego kino. Trochę z przymrużeniem oka, trochę neurotyczne, niekiedy zabawne, innym razem znów złowieszczo ponure i groźne. Z całą pewnością widać tu zamiłowanie twórcy do niemego kina lat 20 oraz fascynację mrocznym gotykiem, surrealizmem czy romantyzmem. Sam artysta, zapytany o swoje inspiracje, wskazuje, podobnie jak np. pokrewni mu artystycznie bracia Quay, prozę Bruno Schulza. Winnipeg zaś nazywa najbardziej lunatykującym miastem na świecie…

Berlin. Symfonia wielkiego miasta – Walter Ruttmann, niemiecki reżyser i montażysta, pokazując swój niezwykły portret Berlina w 1927 roku, nie przypuszczał pewnie, że stanie się on jednym z koronnych przykładów tzw. autentycznego dokumentu, a przez następne dekady pisać będą o nim wszelkie podręczniki do historii filmu. Nowatorski montaż, m.in. zdjęcia nakładane na siebie w fazie montowania, użycie ukrytych kamer, nieszablonowe ujęcia i sposoby kadrowania, wszystko to sprawia, ze dzieło Niemca stawiane jest dziś obok takich innowacyjnych klasyków jak: Człowiek z kamerą Dżigi Wiertowa, Pancernik Potiomkin Siergieja Eisensteina czy choćby rewolucje formalne Friedricha Wilhelma Murnaua i Fritza Langa. Sam film jest zapisem 24 godzin z życia wielkiej, nowoczesnej, pulsującej energią, metropolii. Miasta, które tak jak tytułowa symfonia, ma swój rytm, swoją strukturę oraz melodię. Ruttmannowi zależało na autentycznych zapisach, chciał jak najwięcej uchwycić poprzez kamerę. Podobnie uczynił, dwa lata później, Dżiga Wiertow, wykorzystując metodę kino-oko przy portrecie Moskwy w swoim Człowieku z kamerą. Warto raz jeszcze cofnąć się w czasie by zobaczyć, jak niemal dziewięćdziesiąt lat temu jeden z wczesnych mistrzów X muzy próbował uchwycić swoje miasto-marzenie.

Manneken Pis – Bruksela na co dzień kojarzy się głownie ze stolicą europejskiej polityki. Jest siedzibą NATO i Unii Europejskiej, jednym z centralnych punktów na światowej mapie gospodarczej i społecznej. W ujęciu Franka van Passela dostaje się zgoła odmienny obraz. Jest to oniryczna historia spotkania chłopaka z prowincji, świeżo przybyłego do dużego miasta, oraz dziewczyny pracującej jako kierowca miejskiego tramwaju. Banalna z pozoru historia urzeka jednak swoim klimatem i niesamowitą aurą. Oglądając Manneken Pis nasuwają się skojarzenia z kinem czeskim, m. in. z wczesnymi filmami Milosa Formana czy Jiriego Menzla. Wyczuwa się tu ten sam absurd i niedopowiedzenie. Nawet zdjęcia oraz narracja utrzymane są w podobnej poetyce. Film święcił triumfy na wielu festiwalach, począwszy od Cannes, przez Genewę aż po Toronto. Jurorzy zachwycali się przede wszystkim lekkością i bezpretensjonalnością dzieła van Passela. Sama Bruksela pełni tu funkcję cichego bohatera, z zaciekawieniem obserwując nieporadne, ale pełne ciepła i uroku zachowania młodych, nieco zagubionych w świecie bohaterów.

Rzym – Fellini wielokrotnie w swoich filmach tworzył portrety wiecznego miasta. Przywołać można choćby obrazy włoskiej bohemy w Słodkim życiu czy Wałkoniach, bądź też przewrotną satyrę ubraną w antyczny kostium, jak ma to miejsce w Satyriconie. Jednak właśnie tytułowy Rzym jest najpełniejszym i najbardziej wnikliwie skonstruowanym freskiem o stolicy Italii. W serii luźno powiązanych ze sobą epizodów, włoski mistrz kina ukazuje całe spectrum zachowań i zwyczajów mieszkańców miasta. Taka konstrukcja dzieła pozwala Felliniemu na płynne przejścia pomiędzy historiami, zmianę filmowego czasu i swobodne rozłożenie akcentów. Całość, jak zwykle u artysty, przefiltrowana jest przez panoramę własnych wspomnień, gdzie wątki autobiograficzne mieszają się z fikcją i imaginacją reżysera. Widz ogląda zatem barwny i ciepły portret miasta, które reżyser traktuje z sympatią, nostalgią, ale też zdrowym dystansem. Do historii kina przeszła m. in. legendarna scena pokazu mody papieskiej, w której widać cały kunszt, wizję, a z drugiej strony humor Felliniego. Rzym to z pewnością jeden z istotniejszych filmów Włocha, a co za tym idzie, pozycja obowiązkowa dla każdego kinomana.

Miasto Movie / listopad – cykl pokazów filmowych
7, 14, 21, 28 listopada 2012 r., godz. 19.00
Warsztaty Kultury
Lublin

Przygotowanie cyklu: Agnieszka Wojciechowska, Rafał Chwała

Dodaj komentarz