• 2012-01-21

Andrzej Pawłowski Genesis

Od 20 stycznia 2012 r. w Galerii Piekary zostanie otwarta wystawa Andrzeja Pawłowskiego, na której zaprezentowane zostaną prace z cyklu Genesis.

Andrzej Pawłowski, Genesis I-15 (...by świecić ziemi), 1967 (źródło: materiały prasowe)

Andrzej Pawłowski, Genesis I-15 (...by świecić ziemi), 1967 (źródło: materiały prasowe)

Ekspozycja ta jest trzecią odsłoną twórczości krakowskiego artysty w Galerii Piekary, po Światłem pisane (2010) i Zapisach (w) przestrzeni (2011). Cykl Genesis, początkowo noszący tytuł Ręce, powstał w 1967. W 1977 artysta zaproponował tekst pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju jako interpretację swych prac. I tak trzydzieści jeden wersetów tego rozdziału w przekładzie Artura Sandauera odpowiada trzydziestu jeden fotografiom. W ten sposób powstał słowno-obrazowy poemat – który obejmuje heksaemeron, dzieło sześciu dni stworzenia, a więc biblijną kosmologię.

W Genesis dłonie zostały sfotografowane przy użyciu małoobrazkowego aparatu z szerokokątnym obiektywem, co dało dużą głębię ostrości i jednocześnie deformację perspektywy. Dzięki temu wizerunek dłoni na tle częściowo zachmurzonego nieba stał się dynamiczny i ekspresyjny, a wyraźna cielesność rąk często ustępuje abstrakcji.

Wzniesione ku niebu ręce z jednej strony kojarzą się z aktem kreacji, a z drugiej mogą wydać się przedłużeniem ciała artysty lub samego widza. W czarno-białych fotografiach uwypuklone zostają napięcia budowane przede wszystkim światłem i cieniem. Dłonie, które są przewodnim motywem Genesis, pojawiają się w formie pulsujących obrazów również w filmie Pawłowskiego z 1958 roku Tam i tu, a jako odciski na papierze fotograficznym odnajdujemy je w cyklu fotogramów Omamy z 1962 roku.

Cykl Genesis znalazł uznanie zarówno wśród zwolenników sztuki tradycyjnej, jak i nowoczesnej. Mieczysław Porębski określił go jako wielki, wielkością otwierającej się w nim wszechobejmującej metafory. Oglądane z bliska, przerażająco z bliska – spojrzeniem już nie samego oka, ale i bezwzględnej w swych ostrościach i deformacjach kamery – dłonie i dalekie niebo, ożywione ulotnymi obłokami, wystarczają tu, by dać początek nieogarnionemu krajobrazowi tworzenia – życia przestrzeni i światła.

Zagadnienia przenikania się w sztuce sfery sacrum i profanum oraz podmiotowości i abstrakcji wciąż pozostają aktualne.

20 stycznia 2012 r.
Galeria Piekary
ul. Piekiary 5
Poznań

Dodaj komentarz