• 2011-08-01

Jean Starobinski Czarodziejki

30 września 2011 roku w księgarniach nakładem wydawnictwa słowo/obraz terytoria ukaże się książka Jeana Starobinskiego Czarodziejki w przekładzie Maryny Ochab i Tomasza Swobody.

Okładka książki Jeana Starobinskiego Czarodziejki (zdjęcie pochodzi z materiałów udostępnionych przez wydawnictwo)

Okładka książki Jeana Starobinskiego Czarodziejki (zdjęcie pochodzi z materiałów udostępnionych przez wydawnictwo)

Olśniewająca wirtuozerią i przenikliwością książka o współczesności i tradycjach opery europejskiej. Księga Prospera opery początku XXI wieku. Opera jest dla nas ostatnim terytorium mitycznego doświadczenia – jego najwyższa moc objawia się w paru zmysłowych momentach, jakie rodzi śpiew.

Starobinski słucha czarodziejek opery od barokowej Poppei Monteverdiego i Alcyny Haendla aż po Manon, Carmen, Elektrę Straussa i Hofmannsthala. W centrum książki znajdujemy rozpisany na głosy portret Mozarta i jego muzycznej mądrości.

Jean Starobinski (ur. 1920 w Genewie), profesor Uniwersytetu Genewskiego. Jeden z najwybitniejszych europejskich historyków idei, literatury i kultury. Interpretator postaci i dzieła Jeana-Jacques’a Rousseau: Jean-Jacques Rousseau: przejrzystość i przeszkoda (Warszawa 1999) i znawca XVIII wieku, któremu poświęcił dwie książki: Wynalezienie wolności. 1700 – 1789 (Gdańsk 2006) i 1789. Emblematy rozumu (Warszawa 1997).

Fragment

Znowu jesteś, czarodziejko…

Gérard de Nerval, Pandora

Będziecie jako bogowie – kusi wąż. Pójdźże, opójmy się miłością aż do poranku (Przypowieści Salomonowe 7,18) – zaprasza cudzoziemka. Chodź do nas, sławiony Odysie […] zatrzymaj statek, byś mógł słuchać naszego głosu. […] Wszystko wiemy, co się dzieje na całej ziemi żywiącej rzesze (Odyseja, XII) – śpiewają syreny.

La Belle Dame sans Merci czarownym śpiewem zwabia rycerza do groty, tuli go i usypia do ostatniego snu na stoku zimnego wzgórza (Keats). W dawnych emblematach moralnych urzeczenie następuje w miejscu rozwidlenia dróg. Obiecuje wiedzę i rozkosz, lecz prowadzi do śmierci.

Uwodziciele i uwodzicielki czyhają od samego początku. Biblia mądrze umieszcza obietnice Złego u zarania dziejów. Figury stworzone przez wyobraźnię mityczną zrodziły się zapewne w momencie, gdy człowiek po raz pierwszy uświadomił sobie, czym jest kłamstwo. Wydaje się, że zostały wymyślone, gdy stojąc przed alternatywą: żyć albo zginąć, zaczął rozróżniać posłuszeństwo i nieposłuszeństwo, drogę właściwą i błądzenie.

Cóż to za siła zwodzi nas z prostej drogi? Dlaczego podążamy w złym kierunku? W odpowiedzi na to zdziwione pytanie najstarsze pisma wskazują winowajcę: niewłaściwy wybór i zarazem ten, kto ów wybór podsuwa. To wróg proponuje nam złą drogę, zejście z prostej ścieżki. Źródło nieszczęścia zostaje więc odrzucone na zewnątrz, wina polega na poddaniu się urokowi.

Zgodnie z etymologią uwodzić to odciągać w bok. Oto pojawia się olśniewająco piękna fatalna istota, przemawiająca słodkim głosem i obiecująca nieznane rozkosze. Nie trzeba było jej słuchać. Byłoby lepiej, gdybyśmy uniknęli jej spojrzenia. Krok w bok z bezpiecznej drogi pociąga za sobą następny i otośmy nagle zagubieni na grzesznej ziemi.

W języku francuskim mówi się także sprowadzać na manowce, zwodzić z drogi, dezorientować. Wiele jest na to słów w rozmaitych językach. Na koniec człowiek dostaje zawrotu głowy. Kierkegaard określał grzech jako zawrót głowy od wolności.

Jean Starobinski
Czarodziejki
wydawnictwo słowo/obraz terytoria

Dodaj komentarz