• 2010-12-02

David chce odlecieć – projekcja filmu w Warszawie

7 grudnia 2010 roku o godzinie 10.30 w Kinotece odbędzie się pokaz filmu Davida Sievekinga David chce odlecieć. Młody niemiecki filmowiec – David jest zafascynowany Davidem Lynchem i postanawia poznać mistrza. Udaje się na jego wykład o medytacji transcendentalnej. Lynch jest jej zagorzałym propagatorem. Praktykuje ją od lat, wierząc, że to najlepsza droga do spełnienia, a także istotne źródło artystycznej inspiracji.

David chce odlecieć, reż. David Sieveking, plakat

David chce odlecieć, reż. David Sieveking, plakat

David postanawia wniknąć w głąb zjawiska i poznać prawdziwe oblicze medytacji transcendentalnej. Aranżuje spotkanie z Lynchem, w wyniku którego przechodzi głęboką przemianę. Zaczyna interesować się życiem duchowym oraz jogą, a w konsekwencji uiszcza dwa tysiące euro wpisowego i w ten sposób rozpoczyna własną przygodę z ruchem medytacji transcendentalnej.

Maharishi Mahesh Yogi to hinduski guru, który już za życia stał się legendą. Formuła medytacji transcendentalnej jest jego dziełem i sposobem na zdobycie zaufania oraz pieniędzy sławnych i bogatych ludzi. A wśród nich znalazły się najbardziej prominentne osobistości świata, gwiazdy, takie jak: zespół The Beatles, Mia Farrow, czy Clint Eastwood.

Maharishi Mahesh Yogi potrafił skutecznie sterować ludzkimi zachowaniami i przez kilka dziesięcioleci stworzył bogatą i rozbudowaną organizację, liczącą 6 milionów wyznawców. Twierdził, że jego głównym celem jest utrzymanie światowego pokoju, a jedna z jego zagorzałych wiernych i kochanek – obecnie zajmująca się szamanizmem i leczeniem – porównała jego działalność do życia Jezusa.

Wewnątrz sekty zarówno jej guru jak i sama idea ruchu są przyjmowane z bezkrytycznym uznaniem i szacunkiem. David szybko przekonuje się jednak, że jest to tylko obłudny kamuflaż. Organizacja ma bowiem drugi, znacznie mniej idealny, wymiar. Pod względem struktury sekta przypomina nie tyle skromną i uduchowioną komunę wiernych, co prężnie działającą firmę, w której wszystko nastawione jest na zysk. Bogactwo, blichtr i wygoda to podstawa, której podporządkowane jest tu niemal wszystko: począwszy od ekskluzywnej bazy hotelowej, w której zatrzymują się najbogatsi ludzie tego świata, po prominentne osobistości, które sekta wykorzystuje do celów propagatorskich i reklamowych.

Nieoczekiwana śmierć guru staje się dla sekty znaczącym przełomem i uruchamia splot nieoczekiwanych problemów, w tym walkę o sukcesję oraz rozłam wewnątrz samego ruchu. Władze organizacji nie życzą już sobie świadków, w szczególności tych najbardziej niewygodnych, jakim okazuje się filmowa ekipa.

David powoli traci jakiekolwiek złudzenia. Odwiedza kilka europejskich ośrodków, rozmawia z renegatami, w tym z Eralem Calanem, który wyłożył 150 milionów dolarów na budowę w Indiach nieukończonego do tej pory ośrodka, w którym jogini mieli medytować o pokój na świecie. Podąża również do świątyni, w której nauki pobierał Maharishi. A wszystko po to, aby pokazać pozorną szczerość i charytatywność, jaką szczyci się organizacja, za działaniem której w rzeczywistości kryje się poszukiwanie żywego Boga za pieniądze, a także obłuda, korupcja, pazerność i finansowe zakłamanie.

Dawid chce odlecieć to film o poszukiwaniu duchowości w świecie, który jest jej pozbawiony, a także o skutkach, jakie grożą każdemu, kto zdecyduje się obrać tego typu drogę. Mimo, że główną osią dokumentu Sievekinga jest odkrywanie prawdy o ruchu medytacji transcendentalnej i o naturze sekty jako takiej, to jednak film ten nie jest przeciwko poszukiwaniom duchowym. To raczej rodzaj skutecznego ostrzeżenia przed zbyt ambitnym i ślepym angażowaniem się w ten rodzaj działalności.

Reżyser jest fanem Davida Lyncha i dlatego postanowił w filmie wcielić się w ulubioną przez siebie postać z jego filmów – inspektora Coopera z Miasteczka Twin Peaks. Z podobnym do niego zapałem śledzi z kamerą propagowaną przez Lyncha ideę i mimo ograniczeń, groźby procesu i zawirowań w życiu osobistym jest w filmie wnikliwym, czasami wręcz niewygodnym detektywem. Nie zapomina zarazem o swej pierwszej intencji: potrzebie odnalezienia duchowości i życiowego sensu. Dzięki temu zachowuje dystans, autoironię i czujność, a jego film staje się błyskotliwie opowiedzianą, osobistą historią. Nie bez znaczenia jest w tym wypadku prowadzony symultanicznie wątek, przedstawiający prywatną biografię reżysera – rumuńską narzeczoną, która towarzyszy reżyserowi w jego fascynacji medytacją transcendentalną i z którą w efekcie rozstaje się on na ekranie.

Film wzbudził duże kontrowersje zarówno wśród władz ruchu medytacji transcendentalnej, jak i pośród jej propagatorów. Sekta próbowała blokować publiczne pokazywanie filmu. Zaoferowała nawet reżyserowi sfinansowanie kolejnego filmu – tym razem jednak pozbawionego krytycyzmu. Z kolei David Lynch starał się uniemożliwić prezentację filmu na MFF w Berlinie, dzwoniąc do dyrektora festiwalu. Próby te okazały się jednak bezskuteczne, a film z sukcesem znalazł się w europejskiej dystrybucji. Ostatnio jednak David Lynch, który głosi, że medytacja wpajana w szkołach zaprowadzi pokój na świecie oraz wykształci w ludziach zdolność lewitacji, zapowiedział realizację własnego dokumentu o Maharishim.

Pokaz filmu David chce odlecieć, reż. David Sieveking
Niemcy/Austria/Szwajcaria, 2009, 96 min
7 grudnia 2010 roku, godz. 10.30, Kinoteka, Warszawa

Dodaj komentarz