16 lipca 2010 roku o godzinie 19.30 w Gdańskiej Galerii Güntera Grassa odbędzie się finisaż wystawy laureatów Gdańskiego Biennale Sztuki 2010 Tożsamość miejsca, podczas którego ogłoszony zostanie jego zwycięzca. Główną nagrodą będzie wystawa indywidualna zorganizowana w Gdańskiej Galerii Miejskiej w roku 2011.

"The D project"
W Biennale udział wzięli: Aleksandra Artymowska, Arkadiusz Baniecki, Beata Białecka, Małgorzata Bida, Marta Branicka, Małgorzata Dmitruk, Monika Drożyńska, Elvin Flamingo, Gosia Golińska, Bogna Klaman-Tarnowska, Bente Kluge, Małgorzata Kosiec, Mariusz Kułakowski, January Misiak, Jan Misiek, Dorota Nieznalska, Marcin Painta, Joanna Pałys, Magdalena Peszkowska, Krzysztof Samborski, Adriana Sitkiewicz, Dorota Walentynowicz, Krzysztof Wróblewski, Iwona Zając, Kamil Zaleski.
Podczas finisażu odbędzie się także performance Aurore Aulong i Pauliny Semkowicz The D Project. Bohaterem projektu jest człowiek-kukła o imieniu D. Artystki stworzyły go, aby odbyć z nim wspólną podróż z Krakowa do Drezna, dokumentując po drodze jego poczynania.
D, będąc zarazem fizycznym wytworem i dziełem sztuki, nie tylko podróżuje, ale prezentuje również siebie – odwiedza galerie, pokazuje instalacje, malarstwo, filmy i slajdy, tworzy performance. Jako De Czlowiek ma swój profil na Facebooku, dzięki czemu poznaje nowych ludzi i jest zapraszany w różne miejsca. Podczas finisażu artystki pokażą filmy i slajdy z udziałem D, a on sam będzie witał gości przy wejściu do galerii. W lipcu D odwiedzi Gdańsk, Warszawę, Lwów i Budapeszt.
Wystawa laureatów Gdańskiego Biennale Sztuki 2010 Tożsamość miejsca
11 czerwca – 16 lipca 2010
finisaż: 16 lipca 2010 roku, godz. 19.30
Gdańska Galeria Güntera Grassa, róg ul. Szerokiej i Grobli I
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE. Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl