20 maltafestival poznań zakończony

W sobotę 3 lipca 2010 roku zakończył się dwudziesty maltafestival poznań. Dopisała nie tylko niezawodna maltańska publiczność, ale również pogoda. Z 208 imprez zaplanowanych na 9 dni festiwalu, odbyło się 206 (poza koncertem zespołu The Ruby Suns i pokazem filmu Blush, które zostały odwołane z przyczyn niezależnych od organizatora).

maltafestival Poznań 2010

maltafestival Poznań 2010

Najważniejszym sprawdzianem atrakcyjności programu jest dla organizatora frekwencja, reakcje publiczności oraz kontakt, jaki nawiązuje się między widzami i artystami. Wypełnione sale i przestrzenie miejskie, żywiołowy odbiór spektakli (łącznie ze stojącymi owacjami) oraz gotowość publiczności do aktywnego w nich uczestnictwa, są powodem do satysfakcji i radości.

Na zakończenie kilka ciekawostek frekwencyjnych:

  • 50 000- tegoroczna frekwencja
  • 574 – liczba uczestników (artyści + ich zespoły realizacyjne)
  • 189 – liczba akredytowanych dziennikarzy, fotoreporterów i kamerzystów i produkcyjnych:
  • 40 km – długość kabli wykorzystanych w lokalizacjach festiwalowych
  • 600 mb – długość krat montażowych
  • 400 mb – długość kotar i siatek wysłaniających
  • 22 – zestawy nagłośnieniowe
  • 450 – ilość lamp oświetleniowych
  • 60 – ilość wyciągarek
  • 11 – ilość zbudowanych scen w miejscach nieteatralnych (w tym 5 dużych!)
  • 3 600 litrów – ilość wody wypitej przez wszystkich pracujących przy festiwalu
  • 20 072 km – trasa przebyta przez kierowców obsługujących festiwal

MALTAFESTIVAL MA WSZYSTKO CO CHCECIE

Podczas gdy inne imprezy się starzeją, MaltaFestival – mimo dwudziestki na karku – wciąż tryska energią. Poznajcie przepis? na festiwalową wieczną młodość (…)

W porównaniu z innymi krajowymi festiwalami teatralnymi Malta wydaje mi się ciągle młoda, a przynajmniej wymaga od swojego widza demonstracyjnej młodości. Trzeba być otwartym na gatunkowe melanże, nowinki muzyczne, przełomy formalne w tańcu i teatrze.

Czemu inne festiwale się zestarzały, a Malta nie? Festiwal, który się nie zmienia, w sposób naturalny obumiera. Tymczasem Malta co kilka lat przechodzi świadomy lifting. Szuka nowej publiczności, zaprasza artystów z innych niż dotychczas kręgów. Teatralną ludyczność zastępuje intelektualnym montażem dyskursów. A potem robi skok w bok – otwiera nam oczy i uszy plenerowym koncertem rockowym.

Owszem, ma własne rytuały, miejsca i ludzi, ale i tak co roku musisz jej się uczyć na nowo. Bo każda nowa edycja inaczej miesza stare proporcje. Usiłuje wykorzystać związki między muzyką a teatrem, podpowiada artystom nieoczywiste inspiracje. Największy polski festiwal teatralny najbardziej ze wszystkich innych znanych mi przeglądów przypomina festiwal rockowy. Rock w teatralnym kontekście smakuje najlepiej na świecie.

Łukasz Drewniak Przekrój 24/2010

Dodaj komentarz