25 maja 2010 roku o godzinie 19.00 w Teatrze Laboratorium Dramatu w Warszawie wystawiona zostanie sztuka Oskar i pani Róża Erica -Emmanuela Schmitta, przygotowaną przez Uczniów Akademii Aktywnej Edukacji Montessori w Konstancinie – Jeziornie. Spektakl promuje akcję edukacyjno-informacyjną Szpik pozwala ujść z życiem, połączoną ze zbiórką pieniędzy na badania dawców szpiku. Teatr Laboratorium Dramatu włącza się do akcji bezpłatnie udostępniając scenę przy Olesińskiej 21 i zapewniając obsługę techniczną spektaklu.

Plakat spektaklu "Oskar i Pani Róża"
Oskar i pani Róża opowiada o chłopcu cierpiącym na białaczkę, który w obliczu śmiertelnej choroby uczy się, jak ważne jest czerpanie radości z życia. Przed spektaklem zostanie pokazana prezentacja na temat białaczki.
Szpik pozwala ujść z życiem
Rok temu, 5 maja 2009 roku, zmarła na białaczkę uczennica Akademii Aktywnej Edukacji Montessori – Iza Kępka – maturzystka, która nie zdążyła przystąpić do egzaminu dojrzałości. Zmarła w oczekiwaniu na dawcę. Uczniowie, rodzice oraz nauczyciele pragnęli spełnić jej ostatnią wolę – nieść pomoc innym chorym na białaczkę. Zorganizowali akcję Szpik pozwala ujść z życiem, której celem jest propagowanie wiedzy o chorobach nowotworowych, przeszczepach, a przede o dawstwie szpiku. Dane statystyczne stawiają Polskę w niekorzystnym świetle. Tylko 0,24 procent Polaków jest dawcami szpiku, na Cyprze szpik oddało ponad 43 procent społeczeństwa, w Niemczech 4,6 procent, a w Izraelu 8,4 procent. Bardzo mała liczba dawców w naszym kraju wynika z braku informacji na ten temat i nieuzasadnionego strachu przed bólem, kłopotami czy stratą czasu.
Wśród osób wspierających akcję Szpik pozwala ujść z życiem są: Maria Sadowska, Katarzyna Dowbor, Mariusz Kałamaga z kabaretem Łowcy. B, Agnieszka Matysiak, Manuela Gretkowska, Marzena Rogalska, Robert Korzeniowski, Arkadiusz Jakubik.
W ramach akcji Szpik pozwala ujść z życiem są prowadzone również warsztaty informacyjno-edukacyjne w konstancińskich i warszawskich szkołach poświęcone białaczce oraz idei honorowego dawstwa szpiku. Warsztatom towarzyszy konkurs plastyczny na plakat propagujący akcję. Zwycięskie prace zostaną wystawione latem tego roku w trakcie wystawy w warszawskim Barbakanie.
Do tej pory dzieciom i młodzieży Akademii udało się zebrać kwotę 9082,50 zł na badania dla osób, które zdecydują się zostać dawcami szpiku (średni koszt badani wynosi około 600 – 700 złotych). Po pierwszym spektaklu Oskara i pani Róży – 5 maja 2010 roku – kolejnych 12 osób zadeklarowało chęć zostania dawcą szpiku.
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE. Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl