• 2010-05-06

Rusofil i rusofob, czyli pojedynek we Wsoli

9 maja 2010 roku w Muzeum Witolda Gombrowicza na Wsoli odbędzie się dyskusja zatytułowana Rusofil i rusofob, czyli pojedynek we Wsoli. Kilka godzin po defiladzie na Placu Czerwonym, miesiąc po katastrofie smoleńskiej, siedemdziesiąt lat po Katyniu i sześćdziesiąt pięć po zwycięstwie, które nie dla wszystkich było Zwycięstwem.

9 maja w Muzeum Witolda Gombrowicza dyskutowany będzie polski kompleks rosyjski, wojna i pokój w kulturze i polityce,  zachodni Antychryst i przyjaciele Moskale, gesty w polityce i uniesienia w sztuce. Spierać się będą: krytyczny rusofil – prof. Andrzej de Lazari, rusycysta z Uniwersytetu Łódzkiego, potomek Rosjan, którzy schronili się w Polsce przed bolszewikami (a także Naczelnika Zarządu Żandarmerii Guberni Radomskiej); oraz rusofob z rozsądku – Bartłomiej Sienkiewicz, współzałożyciel i wieloletni dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, ekspert i publicysta, potomek pisarza, który wychowywał pokolenia Polaków opowieściami o naszych kresowych przewagach i dzikiej nawale nadciągającej ze Wschodu.

Uczestnicy dyskusji poszukiwać będą odpowiedzi na pytania opisujące kompleks rosyjski: czy Polaków stosunek do Rosji może być jedynie służalczy lub pogardliwy? Czy imperializm jest wyłącznie rosyjską przywarą czy też dotyka również Polaków? Czy bliżej Polakom do zachodniego racjonalizmu czy raczej do rosyjskich mesjanizmów, które w cywilizacji Zachodu widzą wcielenie Antychrysta? Czy Polacy i Rosjanie mogą się zrozumieć, skoro przestali uczyć się swoich języków – dosłownie i w przenośni?

Zadane zostaną też pytania bardziej konkretne, boleśnie konkretne. Poruszona zostanie kwestia kto mordował polskich oficerów w Katyniu – Rosjanie czy Sowieci? Czy w Smoleńsku obejmujący Tuska Putin miał przed oczami wrak prezydenckiego samolotu czy też raczej rurociąg biegnący po dnie Bałtyku? I czy to Rosja raczkuje na drodze do europejskiej cywilizacji czy też raczej Polacy są jak dzieci we mgle, wierzące w bajkowe zakończenie opowieści o dobrym, choć jak na naszą miarę nieco głupkowatym, carze?

Dodaj komentarz