• 2010-02-03

Utopia będzie zaraz

W dniach od 10 do 13 lutego 2010 roku o godz. 19.15 na Dużej Scenie Starego Teatru w Krakowie będzie można zobaczyć najnowsze przedstawienie Michała Zadary pt.: Utopia będzie zaraz.

"Utopia będzie zaraz", reż. Michał Zadara, fot. Robert Kornecki

"Utopia będzie zaraz", reż. Michał Zadara, fot. Robert Kornecki

Spektakl Michała Zadary o latach 80. w Polsce składa się z:

  • pięciu piosenek polskich i jednej zagranicznej zaaranżowanych przez Jacka Budynia Szymkiewicza z zespołu Pogodno,
  • Ksiąg Narodu Polskiego Adama Mickiewicza wyrecytowanych przez Jana Peszka,
  • tekstów Pawła Demirskiego o dzieciństwie w latach 80.,
  • nowej scenografii Roberta Rumasa
  • oraz kostiumów z epoki PRL-u zaprojektowanych przez Julię Kornacką.

Występują: Anna Radwan-Gancarczyk, Barbara Wysocka, Małgorzata Zawadzka, Arkadiusz Brykalski, Juliusz Chrząstowski, Błażej Peszek, Krzysztof Zarzecki, Krzysztof Zawadzki i Jan Peszek.

"Utopia będzie zaraz", reż. Michał Zadara, fot. Robert Kornecki

"Utopia będzie zaraz", reż. Michał Zadara, fot. Robert Kornecki

Rozmowa z Michałem Zadarą, Robertem Rumasem, Jackiem Szymkiewiczem i Julią Kornacką.

AFW: Dlaczego lata osiemdziesiąte?

JK: To jest czas naszego dzieciństwa.

RR: No mojego nie.

JBS: Ale czas dzieciństwa aktorów.

JK: I ostatnia dekada PRL-u.

JBS: I fajnych ciuchów.

MZ: Jak dla kogo.

JBS: To jest tak, że nasze pokolenie ma tę dziwną przypadłość, że zmiana systemu nastąpiła w momencie końca dzieciństwa. W związku z tym pamiętamy PRL jako dzieciństwo, a kapitalizm jako dorosłość.

MZ: W związku z czym trochę się zlewa pamięć o komunizmie z pamięcią o dzieciństwie.

JK: I tak, jak się tęskni za dorosłością w dzieciństwie, tak się tęskniło za Zachodem w PRLu.

RR: I mimo tego, że tak bardzo nam się to dziś nie podoba, to ten PRL się w nas odłożył. I nie na takiej zasadzie, że każdy donosił na każdego, tylko tak, że ciągle mamy w sobie tę tęsknotę za lepszym światem tego Zachodu, który już niby jest też u nas.

JBS: Ale często w rozmowie słychać tekst typu a na Zachodzie to się robi tak, że…, chociaż to wcale nie jest prawda – po prostu ten Zachód jest projekcją naszego marzenia o lepszym świecie.

MZ: Tylko, że już dziś wiemy, że żadne zbawienie z zachodu nie przyjdzie. W latach osiemdziesiątych, za czasów naszego dzieciństwa, czekano w PRL na to zbawienie z Zachodu. Była nadzieja, że świat może być lepszy, sprawiedliwszy, nie taki byle jaki.

RR: To było takie czekanie na Mesjasza. Że zachód przyjdzie i nas zbawi.

JK: Albo nas zabierze stąd, do jakiegoś lepszego miejsca.

MZ: A dziś już nie ma tego marzenia. Mesjasz kapitalistyczny już przyszedł i może jest lepiej niż było, ale już na zbawiciela kapitalistycznego nie czekamy.

JBS: I w związku z tym mamy odczucie, że nastąpił koniec historii, żadnej rewolucji już nie będzie.

MZ: A to czekanie na lepsze czasy w PRL-u miało bardzo wyraźny smak – i tego smaku już nie ma. I mam wrażenie, że to jest jednak jakaś strata.

AFW: Ale w spektaklu pojawią się nie tylko wspomnieniowe teksty Pawła Demirskiego, ale też kanoniczny utwór Adama Mickiewicza Księgi Narodu Polskiego. A Mickiewicz nijak się ma do lat 80.

JK: Czytaliśmy go w dzieciństwie.

JBS: Ten spektakl mógł też się nazywać Koniec Paradygmatu Romantycznego, według słynnego określenia Marii Janion. Chodzi o to, że lata naszego dzieciństwa to był też ostatni czas, kiedy narracja o Polsce mieściła się w pewnym ciągu wydarzeń historycznych, kiedy się jeszcze czekało na jakąś dziejową zmianę.

RR: Nawet jeśli miała ona nastąpić za tysiąc lat.

MZ: Dokładnie. Nikt się nie spodziewał, że zmiana nastąpi tak szybko – ale się na nią czekało. I była perspektywa eschatologiczna – że jednak jest jakaś narracja zniewolenia i wolności. Ja na przykład panicznie się bałem wojny nuklearnej, miałem poczucie, że żyjemy blisko końca dziejów – jako dziesięciolatek tak czułem.

JBS: A dzisiaj raczej mamy poczucie, że wszystko będzie tak trwało. Będzie cieplej, zimniej, będzie więcej imigrantów, ale w gruncie rzeczy będzie tak samo.

RR: I te wielkie narracje nagle się skończyły – i wielka narracja Heglowska stała się tak samo bezużyteczna, jak wielka narracja Mickiewiczowska.

MZ: Została tylko narracja post-polityczna: dramat polega na tym, czy będziemy bogaci czy biedni, czy będą boiska nowe i ładne i czy moje lokaty przyniosą zyski. I w tym spektaklu chciałem wrócić trochę do tych narracji ideowych, do tej tęsknoty za lepszym światem. Żeby zaznaczyć, że te narracje już nie mają racji bytu, że się skompromitowały, ale też po to, by może sobie znowu trochę pomarzyć o lepszym świecie.

Premiera 16 stycznia 2010 r – Duża Scena ul. Jagiellońska 1

Dodaj komentarz