Od czerwca do października 2009 roku w ramach Festiwalu Sztuki nad Wisłą Przemiany potrwają wydarzenia artystyczne, wynikające ze strategii przygotowań Miasta do uzyskania tytułu Europejskiej Stolicy Kultury roku 2016.

Most świętokrzyski
Pomiędzy Mostem Świętokrzyskim a Mostem Średnicowym powstała przestrzeni, gdzie i artyści i mieszkańcy, ci zainteresowani sztuką i ci, co niekoniecznie – mogą razem badać przyrodę, wspólnie tworzyć albo po prostu przyjemnie spędzać czas. Wisła przecież zasługuje na ciekawsze rozrywki niż tylko kiełbasa, karuzela i fajerwerki, a wręcz przeciwnie – Wisła to miejsce w którym można zrobić coś w innym, wolniejszym tempie niż w hałaśliwym Centrum, twórczo i zgodnie z naturą. Projekt transFORM trwa przez 4 miesiące, z tygodnia na tydzień rozrasta się i powiększa o kolejne elementy: instalacje artystyczne, warsztaty dla dzieci, koncerty i filmy.
Wierzę, że ludziom, choćby nie wiadomo jak byli popsuci przez media, hipermarkety, reklamę czy wyścig szczurów, potrzebne są z jednej strony proste przyjemności, a z drugiej radość z tworzenia. Taka też jest nasza idea – zaproponować w Warszawie przestrzeń, gdzie można patrzeć na przepływające wydry, przejeżdżające pociągi, chmury sunące po niebie, ale też uczestniczyć w czymś twórczym – wspólnie śpiewać, konstruować, tańczyć, czy choćby wejść w przestrzeń stworzoną przez artystę i zrozumieć jego sposób myślenia. Ostatnio przyszły dwie panie w średnim wieku, spędziły u nas prawie cały dzień i odchodząc powiedziały: wrócimy, bo tu jest raj na ziemi. To właśnie nas motywuje: raj na ziemi – nic skomplikowanego – Klara Kopcińska – Stowarzyszenie Edukacji i Postępu STEP
Serce Trans Formu mieści się przy Moście Świętokrzyskim w pobliżu Syreny, na barce i na bulwarze. Barka jest sceną, kinem, przestrzenią warsztatów. Brzeg zaś, to miejsce w których można zasadzić własny ogródek, usiąść na leżaku, oglądać filmy, słuchać koncertu, a wreszcie – obejrzeć najnowszą ekspozycję artystyczną w dwóch transportowych kontenerach morskich. Dlaczego w kontenerach? Bo to proste, ekonomiczne formy, które odpowiednio zaadaptowane, stają się nową częścią architektury miasta. Barka to także hydepark – otwarta scena/ ekran, na której organizacje, artyści, animatorzy i aktywni mieszkańcy mogą prezentować swoje idee i projekty.
Projekty plenerowe zaplanowane na sierpień:
Adam Kalinowski, PARK Z KOLOROWEGO PIASKU – to konstrukcja w drewna i barwionego piasku, można się po niej poruszać, zwłaszcza boso, przesypując rożne barwy piasku i tworząc nowe kolory.
Jerzy Kalina, CUD NAD WISŁĄ - realizacja nawiązuje do historycznego kontekstu Wisły,
Dymitrij Shijan, ŚPIEWAJĄCE CZAJNIKI (interaktywna instalacja dźwiękowa na barce) i MALOWANIE ASFALTEM (na północ od Mostu Świętokrzyskiego)
Gisela Genthner, EKO-INSTALACJA na rzece
Konrad Zientara, WIELOPLEKSIKOŃ - właśnie przygotowywana żywa animacja poruszana nurtem rzeki, której otwarcie zaplanowane jest w połowie sierpnia. Zakotwiczony obiekt opływany jest wodami, które poruszają turbinę zasilając i poruszając iluminację kolejnych stadiów ruchu galopującego konia.
Ryszard Ługowski – Z ODWROTNEJ PERSPEKTYWY – projekt przywołuje sen o raju AMERICAN DREAM, którego symbolem jest Statua Wolności, umieszczona dyskretnie na jednym z filarów Mostu Poniatowskiego, po praskiej stronie Wisły. Do oglądania instalacji posłużą dwa teleskopy, na barce transFORM i na tarasie widokowym PKiN.
Jarosław Lustych, HOMEOSTAZA, na plaży przy La Playa, po stronie praskiej.
Grzegorz Rogala, PRZECHODNIE – ruchome i podświetlane – wielkoformatowe zdjęcia osób w skali naturalnej, stojące na wolnym powietrzu, w przestrzeni publicznej.
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE. Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl