11 maja 2009 roku w okolicy Dworca PKP w Bielsku-Białej odbędzie się akcja malarska Nie śmieć w lesie i w ogóle. Uczestniczyć w niej będą Egon Fietke, alias Andrzej Miastkowski, z łódzkiej grupy artystycznej Wspólnota Leeeżeć oraz Dariusz Paczkowski z ruchu 3fala.art.pl.

Egon Fietke, Nie śmieć w lesie i w ogóle, graffiti
Stworzenie graffiti w Bielsku-Białej przez Egona Fietke będzie zarazem mocnym akcentem na zakończenie wystawy w Galerii Bielskiej BWA pt. Zwiadowca, projekt Poza Postmodernizm, na której Wspólnota Leeeżeć prezentowała instalację pt. Sala spotkań międzyplanetarnych.
Egon Fietke namaluje graffiti w swoim cyklu pt. Roboty towarzyszące w podróży, domu i zagrodzie, który rozwija od 2001 roku, przedstawiając w kolejnych odsłonach wyrafinowaną technologię przyszłości z zoomorficznymi istotami, których zadaniem jest zbieranie śmieci i przetwarzanie ich w surowce wtórne.
Dariusz Paczkowski zawrze w graffiti swój apel: Trzeba odczarować te miejsca, w których są dzikie wysypiska, by już więcej nie pojawiły się w nich śmieci. Uczmy tych, którzy zaśmiecają otoczenie. Niech w ich głowach również zakwitną kwiaty. Warto budować świat, w którym będą kwiaty zamiast śmieci. Tytuł działania zainspirowany został widokami śmieci na podmiejskich terenach zielonych. Oba malowidła niosą jasny, edukacyjny przekaz: dbajmy o środowisko i Matkę Naturę.
Graffiti powstawać będzie od godz. 9.00 w okolicy Dworca PKP Bielsko-Biała Główna – od strony torów, na ściankach garaży, gdzie już istnieje galeria prac o paleniu śmieci. O godz. 12.00 będzie można obejrzeć prace i porozmawiać z ich twórcami.
Egon Fietke i Dariusz Paczkowski są znanymi postaciami w polskiej sztuce szablonowej. Odbitki ich szablonów spotykały się już w latach 80. w trzecioobiegowych pisemkach, na drukach Ruchu Wolność i Pokój, w łódzkiej Galerii Działań Maniakalnych czy Brulionie. Po 20 latach staną wspólnie przy ścianie bielskiego dworca.
Galeria Bielska BWA, 43-300 Bielsko-Biała, ul. 3 Maja 11
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE. Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl
1 komentarz do artykułu “Graffiti przeciw śmieciom”
super uwielbiam prace Egona Fietke