Od 11 maja do 17 maja 2009 roku w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie odbędzie się 3. edycja Festiwalu Afrykańskiego. Festiwal rozpocznie otwarcie wystawy czasowej Tingatinga. Sztuka. Tanzania. Fenomen.

"Baobab i ptak na drzewie"; wyk. Agnes. Z kolekcji Ewy i Eugeniusza Rzewuskich.
3. Festiwal Afrykański 2009 to siedem dni z kulturą afrykańską i ponad dwadzieścia imprez festiwalowych. Wśród nich odbędzie się między innymi wystawa malarstwa Tingatinga. Poświęcona jest ona oryginalnej, pełnej barw i ekspresji sztuce wywodzącej się ze wschodniej Afryki. Niepowtarzalny styl wziął swoją nazwę od nazwiska Edwarda Saidi Tingatingi, Tanzańczyka, który tworzył na przełomie lat 60. i 70. XX wieku.
Poza wystawą w ramach festiwalu odbędzie się także wyprawa afrykańskimi tropami po Małopolsce oraz mecz Afryka-Polska. Organizatorami przedsięwzięcia są Afrykańskie Koło Naukowe UJ, Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli, Stowarzyszenie Etnica i Stowarzyszenie Polska Sahara. W tym roku Festiwal Afrykański odbywa się nieprzypadkowo pod hasłem Afryka coraz bliżej. Głównym jego celem jest pokazanie Czarnego Lądu jako kontynentu wcale nie tak dalekiego kulturowo oraz stworzenie forum do wymiany poglądów dla osób zainteresowanych tematem. Festiwal Afrykański powstał z pasji i potrzeby prowadzenia dialogu międzykulturowego. Odbywa się co roku w maju, ponieważ na ten miesiąc przypada Światowy Dzień Afryki.
Edward Saidi Tingatinga wywarł ogromny wpływ nie tylko na współczesne malarstwo swojego kraju, ale również na upowszechnienie i ocenę posttradycyjnej afrykańskiej twórczości plastycznej. Obecnie głównymi ośrodkami szkół tingatinga są Dar es Salaam, Arusha oraz Zanzibar. Inspirująca historia i ewolucja stylu stworzyła fenomen na skalę światową. Z artystycznego warsztatu pod baobabem, rodzinnej inicjatywy Tingatingi, jego twórczość przekształciła się w odrębny i rozpoznawalny trend współczesnego malarstwa Tanzanii, tak chętnie eksportowany do Europy, Stanów Zjednoczonych czy Japonii.
11 maja do 17 maja 2009 roku
Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie
ul. Krakowska 46, Kraków
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE. Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl