21 lutego 2009 roku o godzinie 17.00 w warszawskim Klubie Migawka odbędzie się wernisaż wystawy fotografii piktorialnej pt. Ulica krokodyli. Wystawa ta to fascynacja prozą Bruno Schulza a w szczególności tytułowym opowiadaniem; jest to także swego rodzaju artystyczny zapis socjologiczny traktujący o nowej kapitalistycznej rzeczywistości, która weszła nagle w siermiężną popeerelowską. Wiele fotografii przedstawia miejsca, gdzie kiedyś funkcjonowały społeczności żydowskie, a po których nie pozostał nawet ślad. Jednakże Ulica opisana przez Schulza na dobrą sprawę trwa nadal wokół nas…

Ulica krokodyli
Sklepy Cynamonowe to tematyczna i stylistyczna kontynuacja Ulicy Krokodyli z uwydatnieniem obsesyjnego dla Schulza motywu manekinów. Jest to nadrealny świat istot, które przedstawiając życie, zachowują przeciwną wszelkiemu życiu nieruchomość wyrazu. Postacie te, zdegradowane w swojej monomanii przez erotykę, zamieszkują masochistyczne miasto – witrynę sklepową. W rozumieniu Schulza są duchem uwięzłego w cielesności człowieka, który z podmiotu stał się przedmiotem. Jednakże manekiny z witryn sklepowych przy Ulicy Krokodyli symbolizują oprócz bezdusznej zmysłowości również nowoczesny komercjalizm, w którym znienawidzona nowoczesność staje się przedmiotem uwielbienia, a jej symbole – tandeta, lalki, manekiny – urastają do rangi fetyszy.

Ulica krokodyli
Jak mówi Ojciec w Traktacie: Zachwyca nas taniość, lichota, tandetność materiału. To jest nasza miłość do materii jako takiej. Do jej puszystości i porowatości ... A nad wszystkim unosi się surrealistyczny duch paryskich fotografii Eugene Atgeta. Nasza wystawa ma tytuł ULICA KROKODYLI, ale łączy w sobie idee obydwóch opowiadań, ich poetykę i nastrój. Jest swego rodzaju próbą przełożenia języka literackiego na język obrazów, tutaj fotografii. Każde zdjęcie jest swego rodzaju mini opowiadaniem, malutkim esejem powstałym z inspiracji jakimś fragmentem prozy Schulza.

Ulica krokodyli
Ideą powstania Pictorial Teamu była chęć popularyzacji tak mało znanej dziedziny fotografii, jaką jest piktorializm i to w swoim współczesnym wydaniu. Grupa ma na swoim koncie sukcesy na rynku fotografii krajowej jak i europejskiej np. nagroda ministra kultury i sztuki RP, ministra kultury Rosji czy Królewskiego Towarzystwa Fotograficznego, nagroda Pilzner Urquell, medal im. J. Bułhaka, tytuł autora roku, reprezentowanie fotografii polskiej na festiwalach sztuki polskiej za granicą.
Wystawa otwarta codziennie do 14.03.09
Klub Migawka, ul. Nowogrodzka 22, 00-511 Warszawa
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE. Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl