• 2007-11-29

Krzysztof Gliszczyński, Autoportet à retour

Gdańska wystawa składa się z serii obrazów, autoportretów, których pole wypełnia specjalnie preparowana materia malarska. Założeniem tego projektu jest stworzenie portretu, noszącego w sobie elementy tego, co ukryte w podświadomości zbiorowej. Na zaproszeniu wystawy pojawi się zdjęcie z okresu stanu wojennego w Polsce. Fotografia przedstawia moment aresztowania grupy studentów przez oddziały zomo. Jest to rodzaj artystycznej traumy i próba gry z konwencją, spojrzenie w głąb siebie oraz w malarstwo. Cykl malarski Autoportret à retour to refleksja, dotycząca procesu kreacji w kontekście własnych poszukiwań. To w końcu gra z przypadkiem, z jednej strony dotyczącym życia, (przypadek ze zdjęcia mógłby przytrafić się każdemu), a z drugiej strony – sztuki, która czasami, dzięki dobrze wykorzystanym przypadkom, ujawnia swoje nowe moce. Cały cykl prac jest wynikiem procesu. Nawiązuje do Urn i obrazów z cyklu Residuum. Pierwszy obraz powstał poprzez wypełnienie pola portretu pozostałością farby, używanej przy innych pracach. Ponieważ, z powodu techniki, w jakiej artysta pracuje – enkaustyce, istnieje możliwość odzyskiwania materiału i jego ponownego użycia, zaczął on przenosić warstwy farby z obrazu na obraz, coraz bardziej powiększając powierzchnię, na której pracował. Materia staje się bardziej rozbita, zdematerializowana, pogłębiająca naturalną progresję. Nosi w sobie, w kolejnych przemianach, pamięć o poprzednim obrazie. Jeden rodzaj ujęcia to taka stop-klatka, dzięki której możemy zatrzymać czas i pogłębić jego warstwy. Droga à retour to ciągły powrót, próba znalezienia własnego źródła, tożsamości, w szybko zmieniającej się rzeczywistości. To obraz artysty, walczącego o swoją formę, próbującego stworzyć coś z niemożliwego, nieistniejącego. To w końcu obraz-portret, noszący w sobie to, co dotyka większość artystów z kraju pokomunistycznego. Nosi on w sobie ślady presji, każda drobna część materii jest przenoszona i odciskana kciukiem. W pewien sposób odnosi się do ukrytej presji, naznaczonej w głębi naszego życia psychicznego. Ale jest to także wewnętrzna presja potrzeby istnienia. Długotrwały proces powstawania pracy jest rodzajem mantry, próby wyzwolenia się, katharsis. Doświadczenia, ich wielość tworzą pewną moc, którą artysta określił jako synergiczną. Dlatego używa pojęcia związanego z alchemicznym procesem synergy. Jest to stan, który można by określić jako ten, który był przed formą, kolorem i kształtem, ale też mógłby być po tym, kiedy to wszystko uległo rozpadowi. Nawiązuje do Urn, które tworzy od 1992 roku. Urna występuje tu jako forma pożegnania, zachowująca w sobie pamięć tego, co miało zniknąć. Dlatego Urny również znajdą się na wystawie. Ponadto na jednej ze ścian powstanie rysunek in situ, który nawiązywać będzie do prac linearnych. Ma on na celu uświadomienie, że gest tworzący siatkę jest u zarania źródłem sztuki. Dodatkowo przygotowana będzie projekcja fotografii zbliżeń obrazu, tworzonych podczas procesu pracy. Tekst do katalogu został napisany przez dr Urszulę Szulakowską z Uniwersytetu w Leeds (Anglia), specjalizującej się w problematyce alchemii we współczesnej sztuce.

30 listopada 2007 – 13 stycznia 2008
wernisaż: 30.11.2007, godz. 18:00
Kurator: Agnieszka Wołodźko

Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, Ul. Jaskółcza 1, Gdańsk

Dodaj komentarz