• 2007-08-28

Elżbieta Janczak–Wałaszek we Wrocławiu

Pozornie chodzi o psy. Mówi się, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Ale ciekawe kto jest najlepszym przyjacielem psa?
Mówi się, że psy upodabniają się do właścicieli. A może mówi się, że to właściciele upodabniają się do psów. Tak naprawdę tego nikt nie wie. Podobno to wśród psów jest największe zróżnicowanie kształtów i wymiarów w ramach jednego gatunku. Ale kto to zrobił? Natura ? Nie, to zrobiliśmy my, ludzie. Dlaczego poświęciliśmy temu tak wiele wysiłku? Przecież nie z powodu walorów użytkowych. Psy oczywiście kiedyś dla nas pracowały ale teraz robi to naprawdę niewielki procent. A i kiedyś na pewno nie wszystkie. Zrobiliśmy to ze zwykłej próżności i dla pustej zabawy. A może jednak chcieliśmy stworzyć sobie przyjaciół. Przyjaciół podobnych do nas a jednak trochę słabszych i trochę głupszych tak by byli od nas zależni. Przyjaciół wiernych i niewymagających.
Elżbieta Janczak–Wałaszek rzeźbi psy. Tworzy je z gliny i wypala w piecu. Czyni je trwałymi, niekłopotliwymi i w pewnym sensie nieśmiertelnymi przyjaciółmi. Wydaje mi się, że już kiedyś, ktoś stworzył sobie przyjaciela z gliny, ale to jest zupełnie inna historia. Najbardziej jednak ironiczne jest to, że artystka zaczęła od znajomych kundli. To oczywiście nie kundle są jej znajomymi tylko znajomi są właścicielami kundli. Kundle te, mają konkretne imiona i nazwiska swoich właścicieli. Są bardzo łatwo identyfikowalne. Znając tych ludzi patrzymy na ceramiczne portrety ich przyjaciół. Ale tak naprawdę patrzymy na ludzi, których znamy, na ich symboliczne przedstawienie. Widzimy ich w przedstawieniach własnych, czworonożnych przyjaciół. Tak więc, zaczęło się od portretowania konkretnych psów a przez to ich właścicieli. Sytuacja oprócz tego, że była atrakcyjna dla osób postronnych, bo przecież miło popatrzeć na tak zindywidualizowane i ciekawe psy, to jeszcze ciekawsza była dla ludzi znających ich właścicieli. Ludzie chcieli mieć portrety własnych psów a inni, którzy z jakiś tajemniczych powodów nie mogli się zdecydować na żywego przyjaciela, pałali chęcią zdobycia ceramicznego. Stado kundli rosło.
Potem Elżbieta pojechała do Londynu. Pewnie nie poznała tam wielu kundli. A może po prostu jednak będąc osobą z zewnątrz postrzegała poznanych tam ludzi jako typowych przedstawicieli tego wyspiarskiego narodu. Po powrocie wyrzeźbiła więc, grupę angielskich psów rasowych. Tworząc portrety typowych angielskich ras przedstawiła symbolicznie naród. Przecież to Anglicy przez lata hodowli, stworzyli swój symboliczny portret. Można więc przyjąć, że według Elżbiety Janczak-Wałaszek, kundle są obrazem pojedynczych ludzi a psy rasowe całych nacji.

Paweł Jarodzki

wernisaż 6 września, godz. 18.00
wystawa: 6 – 29 września 2007 r.

BWA Wrocław – Galerie Sztuki Współczesnej

Dodaj komentarz