Galeria Foksal w Warszawie prezentuje wystawę: Stanisław Dróżdż, "słowa, zdania / cyfry, liczby – wzajemne przenikanie. Pojęciokształty. Poezja konkretna."
Nad najnowszym projektem dla Galerii Foksal Stanisław Dróżdż pracował od dłuższego czasu. Efektem jest wystawa, na którą składają się wydruki komputerowe prezentowane na trzydziestu planszach. Wystawa mieści się ściśle w zakresie poezji konkretnej, która charakteryzuje się pełną autonomizacją języka. Po wystawie w Galerii Foksal w 2002 r. (rezygnująca ze słów struktura przestrzenna z napiętych w tysiącach punktów między podłogą, sufitem i ścianami, milimetrowych żyłek o łącznej długości 10 km), i pracy „Alea Iacta Est” pokazywanej na Biennale w Wenecji w 2003 r., artysta powraca na obecnej wystawie do ścisłego kanonu poezji konkretnej. W tym przypadku mamy do czynienia zarówno z autonomizacją języka słów jak i autonomizacją języka cyfr, co w zachodzącym między nimi sprzężeniu zwrotnym daje interesujące efekty. Można się o tym przekonać dopiero po wnikliwym zapoznaniu się z pracą Stanisława Dróżdża prezentowaną obecnie w Galerii Foksal.
„Uważam, że wszystko, co mam do powiedzenia (…) zawiera się w tym, co zrobiłem” – mówi artysta o swoich pracach.*
Stanisław Dróżdż (ur. 1939 r. w Sławkowie) jest, cytując Tadeusza Sławka, „najciekawszym i najbardziej konsekwentnym polskim poetą konkretnym”. Jego prace tworzone od 1967 roku należą do wyjątkowo radykalnych i ascetycznych wypowiedzi w tej dziedzinie. Niezwykła dynamika dzieła Dróżdża pochodzi z napięcia pomiędzy minimalizmem formalnym jego prac, a totalnością wizji artysty wykraczającą poza przestrzeń wystawy. „Pojęciokształty” – bo tak nazywa Dróżdż swoje oryginalne utwory z pogranicza poezji i sztuk wizualnych – przedstawiają w sugestywny sposób sprzężenie pojęcia z formą jego zapisu. Teksty Dróżdża realizowane są w postaci maszynopisów, fotograficznych odbitek, komputerowych wydruków i instalacji przestrzennych. Dróżdż tworzy z pojedynczych słów, liczb, liter nową jakość wizualną i znaczeniową, stawiając sobie za cel, aby w minimum zapisu osiągnąć maksimum treści skojarzeniowych. Czarno-biała, oszczędna estetyka tekstów występuje w bezpośredniej relacji z ich etycznym, egzystencjalnym przesłaniem. Od 1971 roku artysta systematycznie współpracuje z Galerią Foksal.
Ostatnie lata to renesans zainteresowania twórczością tego artysty. Dróżdż pokazywał swoje prace najczęściej w Galerii Foksal w Warszawie, a także w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu, w Galerii Potocka w Krakowie, na wystawie polskiego konceptualizmu w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, w Galerii Sztuki Współczesnej we Wrocławiu, w Galerii Miejsce w Cieszynie. Zrealizował specjalny projekt dla nowo wzniesionych hal targowych w Lipsku, jego prace pokazywane były w 2000 roku między innymi na Targach Książki we Frankfurcie i na wystawie sztuki polskiej „In Between” przygotowanej przez Galerię Zachęta w Chicago. W 2001 roku miała miejsce jego duża wystawa w Bunkrze Sztuki w Krakowie, a Galeria Zewnętrzna AMS prezentowała na 400 bilboardach w 19 miastach polski, plakat Stanisława Dróżdża zatytułowany „lub”. W 2002 r. Stanisław Dróżdż został Laureatem Nagrody Artystycznej Fundacji Nowosielskich. W 2003 r. reprezentował Polskę na 50 Biennale w Wenecji. Prace Dróżdża z lat sześćdziesiątych można zobaczyć w Kolekcji Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie.
*„Kochać słowa” Wywiad przeprowadzili Maria Cyranowicz i Jarosław Lipszyc. Meble. Strefa tekstu. nr 5/02.02
Galeria Foksal
Warszawa, ul. Foksal 1/ 4,
czynna: pon. – pt. 12.00-17.00, czw. 12.00-19.00
od 10 czerwca do 12 sierpnia
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE. Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl