Muzeum Narodowe w Krakowie zaprasza w dniach 4-5 czerwca 2005 roku na Weekend z Schulzem – Inspiracje.
W programie:
sobota, 4 czerwca
godz 17.00
W świetle lamp filujących
Jerzy Nowak, W świetle lamp filujących, wiersz Tadeusza Różewicza
Marcin Przybylski, etiuda muzyczna
Anna Polony, Wujcio Brunio, fragmenty wspomnień Elli Schulz-Podstolskiej
Marcin Przybylski, Sklepy cynamonowe, fragmenty
Jerzy Nowak, Mój nieocalony, wiersz Jerzego Ficowskiego
Marcin Przybylski, Schulz, słowa i muzyka – Jacek Kleyff
godz 18.30
Ku dobrej ciszy - spektakl Lubelskiego Teatru Tańca
Choreografia – Ryszard Kalinowski.
Muzyka – Ruth von Mengersen, Louis Sclavis, Kroke.
Wykonawcy – Anna Żak, Ryszard Kalinowski.
Spektakl inspirowany biografią Brunona Schulza, wyróżniony na Łódzkich Spotkaniach Teatralnych, nagrodzony na X Międzynarodowych Prezentacjach Współczesnych Form Tanecznych w Kaliszu.
godz. 19.30
Klezzmates – autorski koncert muzyki klezmerskiej
Klezzmates – to pięciu znakomitych muzyków – absolwentów Akademii Muzycznej
w Krakowie. Poza gruntownym muzycznym wykształceniem jakie dała im Akademia, każdy
z nich przez długie lata zbierał wiedze i doświadczenie grając w różnych zespołach muzykę klasyczną, jazzową, symfoniczną i klezmerską.
godz. 20.15
Warsztaty tańców żydowskich – prowadzenie Michaił Zubkow
Michaił Zubkow – pochodzący z Rosji pedagog i choreograf, absolwent Szkoły Baletowej w Permie, założyciel zespołu baletowego "Oranim Dance Group", choreograf Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk", twórca choreografii do "Skrzypka na dachu" wystawianego w Operze w Krakowie. Od pięciu lat Michaił Zubkow prowadzi w Krakowie kursy tańca żydowskiego, obecnie w Muzeum Galicja.
niedziela, 5 czerwca
godz. 12.00
Bruno Schulz – skazany na kobiety nieprzeciętne
Wykład prof. Jerzego Jarzębskiego.
W czasie Weekendu z Schulzem o wystawie W stronę Schulza będzie można porozmawiać z jej autorami: Janem Bończą-Szabłowskim /Rzeczpospolita/ oraz Maciejem Starczewskim /TVN 24/.
Na wszystkie imprezy wstęp wolny.
Gmach Główny Muzeum Narodowego w Krakowie, al. 3 Maja 1
Powielanie, przetwarzanie i dalsze rozpowszechnianie treści i materiałów zamieszczonych w O.pl Polskim Portalu Kultury, w jakikolwiek sposób, w całości lub w części, bez wcześniejszej pisemnej zgody Wydawcy jest zabronione.
Dokument jako zjawisko kulturowe, czy artystyczne bardzo długo nie istniał w polskiej świadomości fotograficznej. Oczywiście od samego wynalezienia fotografii był realizowany jako praktyka rzemieślnicza, nie będąc brany pod uwagę w koncepcjach teoretycznych pojawiających się w obrębie fotografii artystycznej od drugiej połowy XIX wieku. Początkowo, mimo rzemieślniczej postawy, miał w sobie także znamiona artyzmu, aby wymienić tylko dokonania Walerego Rzewuskiego, Karola Beyera czy Awita Szuberta.
Roman Opałka malował czas, swój czas. Czynił to przy użyciu znaków notacji systemu dziesiętnego. Można mówić o narracji w tych obrazach, o ich skrytej fabule. Osnowę dzieła Opałki stanowi odwaga duszy artysty, wątek utrwalanie czasu jednej egzystencji – własnego życia malarza układającego ową narrację bądź fabułę. To, co rzeczywiste ujęte zostało przez: "sfumato jednej egzystencji – w dochodzeniu do bieli absolutnej" – jak mówił malarz w naszej rozmowie.
Zastanawiam się, dlaczego nie znałem bliżej twórczości fotograficznej Lucjana Demidowskiego z Lublina? Dlaczego nie wiedziałem i nie pisałem o jego pracach z lat 70-80. czy 90. XX wieku? Dlaczego nie promowały go, poza wystawami lubelskiego BWA, inne galerie, jak np. bardzo wpływowa w latach 80. i 90. Galeria Biała? Nie wnikam w te sprawy, ale świadczą one o przynależności konkretnych twórców do określonych środowisk, co wpływa na niekorzyść ogólnego obrazu sztuki, nie tylko tej z Lublina.
W 2001 roku z hałaśliwej yassowej rewolucji, bez wątpienia najważniejszego zjawiska muzyki polskiej lat 90., pozostało już bardzo niewiele. Sztandarowy zespół Miłość – już bez Leszka Możdżera i Mikołaja Trzaski – istniał jeszcze rok, do śmierci perkusisty Jacka Oltera. Większość yassowych zespołów właśnie się rozpadła, albo miała nagrać najwyżej jeszcze jedną płytę (Łoskot czy Maestro Trytony). Muzycy, których koncepcje i nonkonformizm przebudowały scenę kilka lat wcześniej, musieli szukać sobie nowej tożsamości i nowych celów. Nie było przeciw czemu już się buntować, wygasł rewolucyjny impet, pozostała sztuka.
O stanie wojennym dowiedziałem się z radiowego wystąpienia generała Jaruzelskiego, trzynastego grudnia 1981 roku, o godzinie siódmej rano, w hotelu Victoria w Warszawie. Natychmiast pobiegłem obudzić moich kolegów plastyków – uczestników Kongresu Kultury. Byłem dość odporny na arogancję i manipulacyjne zabiegi tej totalitarnej władzy, ponieważ udawało mi się realizować różne inicjatywy, dzięki którym zachowałem poczucie wolności: mówiłem sobie, że WY macie cenzurę, wojsko, milicję i służby bezpieczeństwa, a ja mam swoje IDEE. Taka sytuacja dawała nawet pewną moralną satysfakcję, bo mogłem się odgryzać, trafiając w najczulsze miejsce: chociaż trochę naruszałem ICH deprawujący wpływ na duchowość obywateli.
Dwadzieścia lat jakie minęło od Jesieni Ludów skłania do przemyślenia pojęcia Europa Środkowa i do zastanowienia się, jaki jest sens tego pojęcia dzisiaj, w nowym kontekście politycznym i w obliczu nowych wyzwań społecznych, kulturowych i cywilizacyjnych. Czy w XXI wieku jest jeszcze sens posługiwania się tym pojęciem? Kiedy, przyszły prezydent Czechosłowacji, w słynnym odczycie wygłoszonym na Uniwersytecie Londyńskim w 1915 roku mówił o Europie Środkowej, miał na myśli szczególny obszar etniczny zamieszkały przez małe narody, obszar rozciągający się od Salonik i Triestu, na południu, po Gdańsk (Danzig) i Petersburg na północy.
U have turned off the Artwork.
On the other hand U have become integrated with an interactive art experience.
Yes, U can go back but U can't change the fact that U've been integrated...
In case U want 2 turn the Artwork back on just click one of the other buttons.
CODEMANIPULATORNajważniejszy Newsletter Polskiej Kultury
Dołącz do O.pl